goal line technology

Kontrowersja w pierwszym meczu Premier League

Fot. East News
Piro Shop
2020-06-17

Kibice Premier League nie obejrzeli bramek w premierowym spotkaniu po powrocie ligi. Remis Aston Villi z Sheffield United miał jednak jedną wielką kontrowersję, a wiele osób otwarcie mówi o okradnięciu gości z trzech punktów.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy ku pamięci ofiar pandemii COVID-19, a także krótkiego przyklęknięcia wszystkich zawodników na jedno kolano - miało to na celu upamiętnienie tragicznie zmarłego George Floyda. Zgodnie z ustaleniami Premier League zespoły zagrały także w specjalnie przygotowanych koszulkach, na których zamiast nazwisk piłkarzy widniało hasło Black Lives Matter. Choć kibice na powrót Premier League czekali kilka miesięcy, to wielkie emocje pojawiły się dopiero w 41 minucie i to w bardzo niespodziewanej sytuacji. Ekipa gości wykonywała głębokie dośrodkowanie z rzutu wolnego, a problemy z poprawną interwencją miał golkiper Aston Villi Orjan Nyland - złapał on wprawdzie piłkę, lecz razem z nią został wepchnięty w bramkę przez swojego kolegę z zespołu. Podopieczni Chrisa Wildera zaczęli cieszyć się ze zdobytego gola, ale sędzia Michael Oliver go nie uznał, ponieważ nie otrzymał powiadomienia od systemu Goal-Line. Decyzji Anglika nie zmienił także arbiter VAR, pomimo powtórek, na których widać moment przekroczenia przez piłkę linii bramkowej całym swym obwodem. Dopiero po spotkaniu okazało się, że jedna z osób odpowiedzialnych za system Goal-Line zapomniała go włączyć.

Nieco więcej sytuacji bramkowych było w drugiej połowie, a czyste konto Sheffield zachowało jedynie dzięki skutecznym interwencjom Deana Hendersona, który najpierw dobrze obronił strzał z ostrego kąta Keinana Davisa, a kilka minut później efektowną robinsonadą zatrzymał uderzenie z dystansu Johna McGinna. Niestety dla widowiska były to ostatnie okazje na zdobycie gola, a reszta spotkania pomimo wielu zmian nie przyniosła większych emocji. 

Fot.:AP/East News