Legia Warszawa pilot

Cracovia odpadła, Legia gra dalej

Fot. EastNews
Piro Shop
Komentarze (1) 2019-07-18

Polskie drużyny nie przegrały żadnego meczu w Lidze Europy, ale jedynie Legia będzie grała dalej. Cracovia po dwóch remisach uległa Dunajskiej Stredzie, a Wojskowi po podziale punktów w meczu wyjazdowym, pokonali u siebie Europa FC 3:0.

Swoją przygodę z Ligą Europy Cracovia zakończyła już po pierwszym dwumeczu. Lepsza od drużyny Michała Probierza okazała się Dunajska Streda, która po dogrywce zwyciężyła dzięki zasadzie bramek na wyjeździe. Początek spotkania nie wskazywał jednak takiego zakończenia. Już w 2 minucie wynik meczu otworzył Rafael Lopes, który po długim zagraniu od Bojana Cecaricia przyjął piłkę na klatkę piersiową, a następnie precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego nie dał szans golkiperowi. Goście odpowiedzieli tuż po rozpoczęciu drugiej połowy - Eric Davis dośrodkował futbolówkę w pole karne, a tam wbiegł niekryty Connor Ronan, który uderzeniem z pierwszej piłki wyrównał stan pojedynku. Druga połowa zdecydowanie należała do słowackiego zespołu, jednak goście nie potrafili potwierdzić tego drugim trafieniem, więc do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej bardzo szybko Dunajska Streda wyszła na prowadzenie - Michał Helik stracił piłkę na 30 metrze od swojej bramki, a Eric Ramirez po odebraniu futbolówki popędził w kierunku Michala Peskovicia i pewnym strzałem zapewnił awans swojemu zespołowi. Cracovia wprawdzie odpowiedziała, lecz było to za mało, by liczyć na grę w kolejnej rundzie. Po stałym fragmencie gry w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Filip Piszczek, który do strzału składał się tak długo, że Eric Davis zdążył jeszcze wybić piłkę spod jego nóg. Zrobił to jednak bardzo nieszczęśliwie, bo skierował ją w ten sposób do swojej bramki, czym ustalił wynik spotkania. 

Dużo lepiej zaprezentowała się w swoim meczu Legia. Pojedynek był według oficjalnych statystyk UEFA tysięcznym spotkaniem polskich zespołów w Europejskich Pucharach. Po wstydliwym remisie z półamatorską drużyną Europa FC w pierwszym meczu, ekipa Wojskowych musiał odbudować zaufanie swoich kibiców. Ci liczyli na to prezentując przed pierwszym gwizdkiem oprawę z humorystycznym pytaniem "Czy leci z nami pilot?". Podopieczni Aleksandara Vukovicia zabrali się do pracy bardzo szybko. Już w 7 minucie William Remy dośrodkował piłkę w pole karne, tę przyjął Carlitos, a po minięciu zwodem dwóch przeciwników uderzył z szesnastego metra i otworzył wynik spotkania. Dwie minuty później mogło być już 2:0, ale po indywidualnym rajdzie Dominik Nagy trafił jedynie w słupek. Trybuny przy Łazienkowskiej nie musiały jednak czekać długo na drugą bramkę. W 13 minucie Legioniści przejęli piłkę na środku boiska, Carlitos rozciągnął grę do Arvydasa Novikovasa, ten zagrał do obiegającego go Marko Vesovicia, który w pełnym biegu dośrodkował w pole karne. W nim najsprytniejszy okazał się Sandro Kulenović, który obrócił się z futbolówką i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie.

Z dużym animuszem Legia ropoczęła też drugą połowę. Już w 48 minucie Carlitos wpadł z futbolówką w pole karne, a piłka po jego uderzeniu odbiła się od poprzeczki. Chwilę później sędzia spotkania wyrzucił z boiska obrońcę gości, po tym, jak Sergio Sanchez faulował wychodzącego na czystą pozycję Carlitosa. Na placu gry zrobiło się więcej miejsca, co szybko wykorzystała Legia. Novikovas zdecydował się na strzał, który został zablokowany przez Ibrahima Ayew, a odbitą piłkę z najbliższej odległości do bramki dobił aktywny w tej części gry Carlitos. Mimo kolejnych ataków zespół z Warszawy nie zdołał podwyższyć prowadzenia aż do ostatniego gwizdka.

Fot.: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.
SZOK 2019-07-19 15:00:10

męczarnie z amatorami co dzień wcześniej byli w robocie ...