Krytyka policji zabezpieczającej MN 2014

Krytyka policji zabezpieczającej MN 2014

2014-11-11
Dariusz Loranty, negocjator policyjny, na antenie stacji TVP INFO skrytykował działanie policjantów zabezpieczających Marsz Niepodległości 2014. Jego zdaniem sytuacja, do której doprowadzili funkcjonariusze, była niebezpieczna dla uczestników patriotycznej manifestacji.

Negocjator powiedział, że nie rozumie działania policji podczas Marszu Niepodległości. Jego zdaniem taka manifestacja mogła być zabezpieczona w zupełnie inny sposób.

- Przed marszem powinna iść grupa policjantów. Wtedy mogliby tych bandytów zepchnąć, odizolować i zatrzymać - mówił Loranty. - Stworzono natomiast bardzo niebezpieczną sytuację, ponieważ zatrzymano czoło marszu, a przez to wszystkich uczestników marszu zablokowano na moście Poniatowskiego.

- Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, że przytrzymuje się podchód marszu. To zawsze wywołuje bardzo niebezpieczne nastroje w tak dużej grupie ludzi. Napięcie jest tym silniejsze, gdy, tak jak to miało miejsce na moście, zablokowane są boki - podkreślił Dariusz Loranty.

- Za zamieszki odpowiadają osoby, które celowo i świadomie przeszkadzały w organizacji marszu. Wyraźnie było widać, że wbiegali w marsz, wbijali się na siłę w tłum. To nie byli uczestnicy ani organizatorzy. Od czterech lat mamy dowody, które jasno pokazują, że sztabowcy nie potrafią przewidzieć możliwych zagrożeń. Należy zadać sobie pytanie, czy ktoś wcześniej tego nie przewidział, czy nie mam wywiadowców policyjnych, czy nie ma monitoringu miejskiego, który pokazywał gromadzenie się chuliganerii? To nie byli przecież uczestnicy marszu - podsumował negocjator policyjny na antenie TVP INFO.
iparts.pl