Bilans Marszu Niepodległości 2014
2014-11-11
Zakończyła się już kolejna edycja największej patriotycznej manifestacji w naszym kraju. Marsz Niepodległości 2014, którzy dzisiejszego popołudnia przeszedł ulicami Warszawy, przebiegł dość spokojnie, ale nie obeszło się bez incydentów i zatrzymań.
Od samego początku podczas marszu odpalane były, głównie przez kibiców różnych polskich klubów, petardy hukowe oraz flary. Już na samym początku trasy policjanci zostali zaatakowani przez grupę chuliganów, która wyłoniła się z czoła kolumny marszowej. Najpoważniejsze zamieszki miały jednak miejsce na końcu przemarszu.
- Gdy uczestnicy pochodu schodzili z mostu Poniatowskiego, oddzieliła się od nich grupa kilkuset osób i pobiegła w stronę policjantów na rondo Waszyngtona. Podjęliśmy decyzję o delikatnym wycofaniu się, żeby ich odciągnąć od marszu. Poprosiliśmy też organizatora, żeby na chwilę wstrzymał pochód i bocznymi drogami wprowadziliśmy policjantów tak, by znaleźli się na jego czole - relacjonował Mariusz Sokołowski - rzecznik komendanta głównego policji.
Sokołowski mówił, że grupa agresorów, widząc ruchy policji, zaczęła przemieszczać się w kierunku ul. Francuskiej. Tam funkcjonariusze chcieli ich ponownie otoczyć. Chuligani rozbiegli się więc po błoniach wokół Stadionu Narodowego.
- Ostatecznie udało nam się ich oddzielić i zepchnąć na bok, tak by marsz mógł się zakończyć zgodnie z planem. Użyliśmy broni gładkolufowej i m.in. armatek wodnych z wodą barwioną, by móc łatwiej identyfikować zatrzymywać zadymiarzy - zakończył rzecznik policji.
Doszło także do skandalicznych wydarzeń takich jak zaatakowanie Straży Marszu Niepodległości, które mogły być prowokacją.
W wyniku wszystkich incydentów rannych zostało 23 policjantów i 16 uczestników zamieszek. W Warszawie zatrzymano 276 osób - ponad 80 z nich zostało ujętych jeszcze przed rozpoczęciem Marszu Niepodległości z uwagi na posiadanie rac, ochraniaczy na zęby itp.
- To nie są ostatni zatrzymani i doprowadzeni do jednostek policjanci. W tej chwili koncentrujemy się na wyłapywaniu tych, którzy na odzieży mają ślady użycia barwionej wody, bo to są potencjalne osoby, które uczestniczyły w zbiorowym łamaniu prawa. Sam marsz przebiegł spokojnie, dotarł do końca. Mieliśmy do czynienia z zamieszkami ze strony chuliganów, którzy nie przyjechali tu, by świętować niepodległość - podsumował Mariusz Sokołowski.
Szef stołecznej policji - inspektor Michał Domaradzki - potwierdził, że w tym roku na Marszu Niepodległości doszło do zdecydowanie mniejszej liczby incydentów niż w latach ubiegłych. Według szacunków policji i stołecznego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego, w demonstracji wzięło udział ok. 30 tys. osób. Komenda główna policji nie podała do publicznej wiadomości ilu funkcjonariuszy zostało skierowanych we wtorek na ulice stolicy.
