Co dalej w sprawie śmierci kibiców Lechii?
2014-04-07
Dotychczas nie zapadły żadne ustalenie w sprawie wypadku, w którym rok temu śmierć na kibicowskim szlaku (w Mikanowie niedaleko Włocławka) poniosło dwóch fanów Lechii Gdańsk.
Prokuratura o spowodowanie katastrofy oskarżyła kierowcę autokaru. Ten przyznał się do winy i złożył wniosek o dobrowolne poddanie karze. Zaproponował 5 lat więzienia w zawieszeniu na 10 lat, zakaz prowadzenia autobusów przez 5 lat i 5 tysięcy złotych grzywny.
Dzisiaj w sądzie we Włocławku odbyło się pierwsze posiedzenie dotyczące katastrofy, ale sąd nie zdecydował czy przyjmuje wniosek oskarżonego. Zamiast tego sędzia Beata Tomaszkiewicz przekazała sprawę do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
Gdański sąd nie zadecyduje jednak o tym, czy od razu skazać kierowcę autobusu, czy też przeprowadzić pełny proces. Wskaże jedynie miejsce, w którym odbędzie się kolejne posiedzenie - na nim ma już zapaść orzeczenie.
Zdaniem sędzi powinno się to stać w jednej z gdańskich jednostek, ponieważ z Gdańska pochodzi większość poszkodowanych. Takie rozwiązanie satysfakcjonuje poszkodowanych w wypadku, zdaniem których powinien odbyć się pełny proces, a kierowca zasłużył na najwyższy możliwy wyrok: 8 lat więzienia.
