Jacek Bednarz o zachowaniu fanów
2014-03-09
Prezes Wisły Kraków - Jacek Bednarz - w ostrych słowach skomentował wydarzenia, do których doszło podczas meczu ligowego Wisły i Ruchu.
Zdaniem prezesa krakowskiego klubu zachowanie kibiców, którzy spoza stadionu odpalali rakietnice z flarami, celując w płytę boiska, było skrajnie nieodpowiedzialne. Narażało bowiem na niebezpieczeństwo widzów obecnych na trybunach.
- Na ile wiem race, które się pojawiły, zostały odpalone spoza obszaru imprezy masowej, a więc spoza naszej jurysdykcji. Z punktu ustawy i regulaminu nie jesteśmy za to odpowiedzialni. Większość meczu zastawiałem się, co odpowiedzieć. Jako prezes klubu powinienem od tego umyć ręce, bo równie dobrze może przelecieć samolot i ktoś może zrzucić bombę. Natomiast jako człowiek zastanawiam się, o co tym ludziom chodzi. Odpalili te race zupełnie nie mając kontroli nad tym, co się działo, Race zostały odpalone w kierunku trybun, między innymi tam, gdzie siedziały dzieci! Spada raca, oślepia dzieciaka i mamy problem. Ufam, że policja znajdzie choć jednego z tych ludzi, bo moim zdaniem popełnił przestępstwo - mówił Bednarz podczas spotkania z dziennikarzami.
Prezes zapowiada, że jeśli kibice nie zmienią swojego nastawienia, jest gotów sięgnąć po zdecydowane środki.
- Kolejny mecz z Zawiszą będzie szczególny. Kibice prowadzą wojnę, której nie mogą wygrać. Jak dalej będą się tak zachowywać, to sam pójdę do wojewody i powiem: "Niech pan zamknie stadion, bo ktoś tu może stracić życie lub zdrowie" - kończy szef "Białej Gwiazdy".
