Prasa znowu węszy wokół "Miśka"

2014-02-08
"Dziennik Polski" poinformował wczoraj, że "owiany złą sławą" kibic Białej Gwiazdy o pseudonimie "Misiek" prowadzi siłownię w hali Wisły przy ul. Reymonta. Wywołało to lawinę komentarzy.

"Misiek" jest postacią, o której głośno było kilkanaście lat temu - prawdopodobnie ranił nożem jednego z piłkarzy (Dino Baggio) podczas meczu Wisła - Parma w sezonie 1998/1999. Ostry przedmiot został zrzucony z trybun i trafił zawodnika z głowę.

W dzisiejszym wydaniu internetowym "Dziennik Polski" przytacza komentarze ludzi ze środowiska Wisły Kraków. Autor tekstu - Arkadiusz Maciejowski - z oburzeniem informuje, że "Robert Szymański, wiceprezes TS Wisła, że nie widzi niczego złego w nawiązywaniu kontaktów biznesowych z człowiekiem mającym za sobą sześć lat odsiadki".

W nieco bardziej stonowany sposób wypowiada się Maciej Żurawski, były super-snajper Wisły.

- Prawda jest taka, że "Miśkowi" nikt nie zabroni prowadzenia działalności gospodarczej, ale zarządcy TS Wisła powinni zdawać sobie sprawę, że może to budzić wiele negatywnych emocji. Z drugiej strony dobrze, że "Misiek" chce się realizować właśnie w taki sposób i podążać dalej właściwą drogą - mówi były piłkarz.

Niektórzy martwią się też, czy nie ucierpi wizerunek krakowskiego klubu. - Opinia pójdzie w świat i od Wisły mogą odwrócić się kibice, którym nie spodobają się kontakty z osobą, przez którą klub tyle wycierpiał - mówi poseł PO, Jerzy Fedorowicz.

Zgodnie z relacją dziennikarzy najbardziej radykalnym głosem w całej dyskusji jest jednak teza, według której... w klubie od dawna rządzą kibice. Mówi o Grzegorz Stawowy, szef klubu PO w Radzie Miasta Krakowa.

- To nie jest tak, że kibice, czy jak kto woli, kibole, przejmują władzę w TS Wisła. Oni już ją przejęli - mówi Stawowy. - A jeżeli rządzą tam kibice, to naturalne jest, że wspierają swoich kolegów, stąd nie zdziwiłoby mnie, gdyby rzeczywiście "Misiek" poprowadził siłownię w hali Wisły.
iparts.pl