Kibice nie byli agresorami na gdyńskiej plaży!
2013-08-19
Od wczorajszego popołudnia ogólnopolskie i lokalne media żyją niemal wyłącznie bójką na gdyńskiej plaży, w której udział brali kibice Ruchu Chorzów. W prawie wszystkich relacjach winnymi całego zajścia (w jego wyniku rannych zostało kilka osób) byli fani "Niebieskich", którzy zachowywali się agresywnie w stosunku do odpoczywających na plaży meksykańskich marynarzy.
Po południu stanowisko w sprawie zajął prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, który wyraził oburzenie zachowaniem kibiców.
"W związku z brutalną napaścią kilkusetosobowej grupy pseudokibiców drużyny Ruchu Chorzów, na gości naszego miasta - członków załogi szkolnego żaglowca Akademii Marynarki Wojennej Meksyku - "Cuauhtemoc" podczas ich wypoczynku na plaży w Gdyni, w niedzielę 18 sierpnia 2013 r. - wyrażam najwyższe oburzenie, sprzeciw i oczekiwanie surowego ukarania wszystkich sprawców" - czytamy w wydanym przez włodarza nadmorskiego miasta komunikacie.
Tymczasem okazało się, że wydarzenia przebiegały zgoła inaczej, niż przedstawiała je większość mediów. Dziennikarze RMF FM dotarli do nagrań z monitoringu, które potwierdzają zeznania kibiców. Zapis wideo uwiarygodnił wersję, zgodnie z którą meksykańscy marynarze byli pijani i zaczepiali plażowiczów - jeden z nich uderzył w twarz kobietę odrzucającą jego zaloty. Gdy kibice postanowili stanąć w obronie znieważonej dziewczyny, Meksykanin użył noża, raniąc fana chorzowskiego Ruchu. Po ataku z użyciem ostrego narzędzia wywiązała się bójka, którą przerwało dopiero przybycie policji.
Zastanawiająca jest reakcja większości mediów oraz prezydenta Gdyni - po doniesieniach dziennikarzy RMF FM nagonka na kibiców ucichła równie szybko jak rozgorzała. Niewiele tytułów prasowych oraz serwisów internetowych kwapi się jednak do publikacji sprostowania, część z nich stara się wciąż obciążać kibiców częściową odpowiedzialnością za wydarzenia.
My tymczasem czekamy na kolejny krok Wojciecha Szczurka. Wypadałoby przeprosić, prawda?
