Kibice nie będą gwizdać na Smudę?
2013-06-10
Franciszek Smuda już jutro zostanie zaprezentowany jako trener krakowskiej Wisły. Czy kibice, którzy jeszcze kilka miesięcy temu śpiewali podczas meczów "Każdy to powie, nie chcemy Smudy w Krakowie", zaakceptują byłego selekcjonera kadry? Przypomnijmy, że "Franz" był brany pod uwagę w kontekście selekcjonera krakowskiej drużyny już w przerwie zimowej sezonu 2012/2013, ale wtedy nie zdecydował się na objęcie posady. Swoją decyzję tłumaczył m.in. obawami o złe przyjęcie przez fanów.
O reakcję fanów Wisły jest spokojny wiceprezes klubu z Reymonta - Tadeusz Czerwiński.
- Kibice zapewne pamiętają, że przed laty osiągał z Wisłą duże sukcesy. Przecież nawet Mourinho kilka razy słyszał gwizdy. Już na ostatnim meczu można było się przekonać, że trener dostał kredyt zaufania (Smuda oglądał go z trybun - przyp. sport.pl), bo nie było słychać żadnych docinek pod jego adresem - przekonuje Czerwiński w wypowiedzi dla serwisu sport.pl.
- Na pewno nie jest łatwo pracować, kiedy kibice nie stoją za szkoleniowcem murem. Ale nie wiadomo tak naprawdę, jaka część trybun nie chciała powrotu trenera Smudy. Czasami 100 kibiców krzyczy głośniej niż cała reszta. Jestem przekonany, że gwizdów nie będzie, jeśli tylko pojawią się sukcesy - mówi były piłkarz "Białej Gwiazdy", Tomasz Frankowski.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że sternicy Wisły decydują się na bardzo ryzykowny krok. Wystarczy przypomnieć, że stosunki z fanami Wisły zostały naprawione dopiero na krótko przed startem rundy wiosennej sezonu 2012/2013, kiedy to kibice zrezygnowali z bojkotu meczów "domowych".
