Skandal czy rozsądne działanie?
2013-03-21
Fani Lechii Gdańsk zarzucają policjantom przybyłym na miejsce wypadku pod Włocławkiem złe kierowanie akcją ratunkową. Jak ustalił reporter Radia Gdańsk, Sylwester Pięta, funkcjonariusze zabraniali kibicom pomagać swoim ciężko rannym kolegom. Jeden z kibiców obecnych na miejscu fatalnego wypadku mówi, że wielu jego kolegów, jeszcze przed przyjazdem karetek pogotowia, chciało pomagać ciężej rannym.
- Policjanci odganiali nas od przewróconego autobusu. Nie pozwolili też, by na miejscu zdarzenia zatrzymały się dwa pozostałe autobusy - relacjonuje jeden z fanów Lechii. - Policjant znajdujący się na miejscu wypadku w pewnym momencie był gotów chwycić za broń, by nie dopuścić nas do rannych kolegów.
Rzeczniczka policji we Włocławku, Małgorzata Marczak uważa, że policjant zachował się prawidłowo.
- To policjant jest gospodarzem na miejscu zdarzenia, musi zabezpieczyć miejsce wypadku. On podejmuje działania i decyzje. Gdyby zachował się inaczej, więcej z tego tytułu mogło być kłopotu, niż pomocy - uważa rzeczniczka.
Śledztwo w sprawie wypadku wszczęła już Prokuratura Okręgowa we Włocławku.
