Co dalej z "Bodziem"?
2013-01-27
Wobec nie do końca uregulowanej sytuacji słynnego bramkarza Bogusława Wyparły w Łódzkim Klubie Sportowym powraca temat jego transferu do mieleckiej Stali, której jest wychowankiem. Kibice Biało-Niebieskich byliby zachwyceni, ale fanatycy z Łodzi chcą zatrzymać "Bodzia" przy al. Unii 2. Przypomnijmy, że "kłopoty" z Wyparłą rozpoczęły się po podpisaniu umowy współpracy z ŁKS-em i łódzką Szkoła Mistrzostwa Sportowego, na mocy której kadrę pierwszoligowca zasilili najzdolniejsi piłkarze SMS-u. Oficjalnie "Bodzio" wciąż ma ważny kontrakt z "Rycerzami Wiosny", ale nie pojawia się na zajęciach prowadzonych przez trenera Piotra Zajączkowskiego - jak donoszą gazety władze klubu uznały, że nie jest przydatny drużynie i złożyły propozycję rozwiązania kontraktu. Według innej wersji to Wyparło nie widzi możliwości współpracy z dyrektorem SMS-u Romanem Stępniem, z którym kiedyś popadł w konflikt. Biuro Prasowe klubu nie potwierdza żadnej z tych "rewelacji".
Tymczasem sympatycy ŁKS-u rozpoczęli internetową akcję poparcia Wyparły - specjalnie utworzony w tym celu fan-page na Facebooku ma już 2 tysiące fanów, a fora kibiców zasypywane są wypowiedziami wyrażającymi szacunek i uznanie dla klubowej legendy.
- Bodzio W. to dla nas zdecydowanie ktoś więcej niż piłkarz. To ikona, która broniąc bramki najstarszego łódzkiego klubu doczekała się flagi ze swoją podobizną, osoba potrafiąca przyznać się do popełnionych błędów, aż w końcu serce tej drużyny. Należą mu się ogromne wyrazy szacunku i uznania, bo taki piłkarz w dzisiejszych czasach to prawdziwy skarb - pisze jeden z sympatyków ŁKS-u.
Działacze Stali również nie chcą komentować całej sprawy, ale wiadomo, że Wyparło byłby dużym wzmocnieniem mieleckiego zespołu. Jednocześnie wywiązałby się z obietnicy danej kibicom FKS-u, zgodnie z którą przed zakończeniem kariery musi zagrać w swoim macierzystym klubie.
Niestety wszystko wskazuje na to, że "sprawa Wyparły" nie zostanie szybko rozwiązana - przeszkodą są, jak zwykle w takich sytuacjach, pieniądze - ŁKS ma bowiem nieuregulowane zobowiązania finansowe wobec zawodnika.
