Pirotechnika na "Małyszu"

2013-01-17
Pirotechnika na Co prawda król polskich nart - Adam Małysz - zakończył już karierę, ale konkursy skoków wciąż przyciągają taką samą publikę. Trybuny Wielkiej Krokwii podczas ostatnich zawodów z cyklu Pucharu Świata zajęli fani sportu, którzy niespecjalnie czują "stadionową" atmosferę. Tym większe było zdziwienie służb porządkowych, gdy okazało się, że dwóch widzów sobotnich zmagań odpaliło... race!

- Osoby, które odpaliły race, to 43 letni mieszkaniec Jasła i 22 latek z Jaworzna - mówi Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji, która zatrzymała już obu "niepokornych" fanów białego sportu. - Użyli świec dymnych, stojąc na trybunach podczas sobotniego konkursu skoków. Szybko udało nam się wyłowić ich z tłumu i przewieźć na komendę.

Policjanci relacjonują, że obaj natychmiast przyznali się do odpalenia środków pirotechnicznych, tłumaczyli się jednak brakiem znajomości regulaminu imprezy masowej.

Grozi im wyrok podobny do tego, jaki wymierzono w 2012 roku dwóm innym kibicom, którzy wnieśli na teren skoczni race. Ci zostali skazani na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 1800 zł grzywny. Sad w Zakopanem zabronił im także przez najbliższe dwa lata wchodzić na imprezy organizowane przez Polski Związek Narciarski.

Cóż, wygląda więc na to, że pirotechnika nie zagości na stałe na trybunach polskich skoczni. Ale czy naprawdę jest czego żałować?
iparts.pl