Kibice - Żydzi XXI wieku

2007-06-13
Jak powszechnie wiadomo Żydzi są zawsze potrzebni. Żydzi są potrzebni-bo wyzyskuje się ich do ogniskowania rytualnej nienawiści. Żydzi są potrzebni, bo w razie potrzeby można zwalić wszystko na Żydów. Żydzi są potrzebni - bo Żyd jest, jak wiadomo, INNY.

Problem w tym ,że w Polsce Żydów mamy jak na lekarstwo-poza "Grupą trzymającą władzę", oczywiście. Doszło do tego, że nawet w polskich bankach siedzą gnoje! Tak wiec w razie potrzeby nie można wszystkiego zwalić na Żydów. W polityce-tak i bardzo często jest to głęboko uzasadnione. Ale tylko w polityce.
W polityce wiec-normalka: Żydzi są, jest na kogo zwalić. Inteligencja ma kogo psioczyć. Ale co zrobić z reszta uczestników życia społecznego? Gdzie znaleźć chłopców do rytualnego bicia dla prostych ludzi, którzy Żyda widza wyłącznie w telewizorze? takich, ze po ich pobiciu i/lub poniżeniu opinia publiczna zamiast się obruszyć powie: "Dobrze, chłopcy, zrobiliście!"?
To jest bardzo ważne! Po zaatakowaniu Żydów musza brać ich w obronę wyłącznie Żydzi-plus, ewentualnie, jacyś nieliczni intelektualiści.
Otóż dla obecnej polskiej prasy i Władzy juz od dość dawna role Żydów pełnia kibice piłkarscy. Prawdziwych Żydów atakować w prasie nie wypada-wiec dziennikarz na kimś musi wylądować agresje. Musi mieć też do tego jakiś realny powód. I kibice piłkarscy są takim właśnie idealnym obiektem.
Trzeba przyznać, że i Żydzi, i kibice bardzo się starają, by Władzuchna mogła stosować w stosunku do nich represje. Żydzi w tym celu zapuszczają brody i pejsy, zakładają jarmułki, a nawet specjalne kapelusze - kibole noszą szaliki, malują sobie na twarzach barwy klubu-a ostatnio nawet kapelusze. Trzymają się też w dużych grupach. Wyróżniają się.
Jak powszechnie wiadomo by jakąś grupę zaatakować, trzeba zmienić jej nazwę. W marcu 1968 Władzuchna nie atakowała Żydów tylko "Syjonistów". Dziś nie atakuje się -bron Boże -kibiców. Atakowanymi są "pseudo-kibice".
Jakiemuś Marsjaninowi mogłoby się wydawać, ze Żyd i kibic (pardon: "syjonista" i "pseudo-kibic") są ludźmi. Otóż: w Europie w 1 połowie XX wieku Żydzi nie byli ludźmi: byli "podludźmi", Untermenschami, którym nie przysługiwały te same prawa, co innym: w Europie końca XX i początku XXI wieku takimi Untermenschami są kibice.
Po raz pierwszy dowiedziałem się o sytuacji kibiców parę lat temu. Ciepłą nocą szedłem sobie ul.Rozbrat w Warszawie-i nagle zdębiałem: z przeciwnej strony szedł oddział ZOMO!
Nie żartuję: Panowie Policjanci, w hełmach, z opuszczonymi przyłbicami, szli uformowani w czworobok. A w środku, stłuczeni jak Żydzi w marszu na Umschlagplatz, szli... kibice ŁKS-u. Za tym czworobokiem szły rezerwy policyjne z bodaj działkiem wodnym. Brakowało tylko rytualnych, znanych z opisów Sołżenicyna, okrzyków: "Szag na liewo - szag na prawo-a to attanda strieljajet!"
Kibice ŁKS-u byli eskortowani na Dworzec Centralny.
By nie ograniczać się do historii sprzed lat: byłem niedawno na meczu Jagielonii (Białystok) z Ruchem (Chorzów). Byłem -bo juz było po kampanii wyborczej, nie miąłem przez dwa dni zbyt wiele do roboty-a akurat tak się składa, że obie te drużyny bardzo lubię. Co ciekawe -lubią się też kibice tych drużyn, a mecz zakończył się wynikiem korzystnym dla Gospodarzy (jednak nie szkodzącym specjalnie Ruchowi, który był leaderem tabeli). W sumie-sielanka.
Mimo to kibice "Ruchu" siedzieli w osobnym sektorze, otoczeni kratami jak tygrysy w ZOO. Jak mi wyjaśnili porządkowi "Mowy nie ma, by kibol z szalikiem "Ruchu" mógł wejść na sektory z czerwono - żółtymi barwami "Jagi"!....
A ja się pytam: na podstawie jakiego przepisu?! Od kiedy to obywatelowi nie wolno kupić biletu - a potem przyjść na wykupione miejsce w szaliku, czapce czy a nawet w cylindrze? Cóż: Żydom tez nie zawsze wyjaśniano podstawę prawną prześladowań. Sami rozumieli, że nie maja pełni praw obywatelskich-i już!
By nie opierać się na moim subiektywnym spojrzeniu, popatrzyłem na relacje z tego meczu napisana przez kibica "Ruchu" i zamieszczona na stronie www.kibice.net oto jej fragment:
"Mecz w przyjaznej atmosferze, bez bluzg. Po spotkaniu godzinę trzymają nas na stadionie-a potem część rozchodzi w barwach do sklepów. Wspólne rozmowy z Jaga, mała część osób wymienia się barwami".
Przepraszam: a na jakiej podstawie prawnej trzyma się tych kibiców zamkniętych na stadionie?! Czy nie maja Oni prawa zgłosić do prokuratury przestępstwa z ART.189 KK(pkt.1 kto pozbawia człowieka wolności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5).
Ciekawe, co by się stało, gdyby jakiś kibic zgłosił się z czymś takim do prokuratury! To znaczy: wiadomo, co by się stało - to samo, co z Żydem, który by się zgłosił w 1940 roku do GESTAPO, że został przez dwie godziny bezprawnie przetrzymywany przez dozorcę domu. Zostałby wyśmiany -i dokładnie to samo spotkałoby tego kibica w prokuraturze.
Na wyspach brytyjskich i w wielu innych krajach kibice są... rejestrowani. Dokładnie tak samo, jak Żydzi -z tym, ż ponieważ jeszcze nie sąw konc-lagrach, o nie tatuuje się im numerów. I oto jak zbliża się mecz MU z np. "Celtikiem" z Glasgow, to niektórzy kibice otrzymują np. zakaz wsiadania do pociągu!! Za Hitlera Żydom i innym Untermenschom nie wolno było tylko wsiadać do wagonów "Nur fur Deutsche"- ale mimo to wolno im było podróżować innymi wagonami. Kibicowi Celticu - nie wolno!!!
Tym razem nie podstawie prawnej taka ustawę wydała Izba Gmin a zatwierdziła Izba Lordów. W Niemczech ustawy antysemickiej też zatwierdzał ,a jakże, Reichstag.
Co nie przeszkadza, że uważamy to za niedopuszczalna dyskryminacje. (Przy okazji przypominam że Żydzi ocaleli w największej liczbie w tych miastach europejskich, gdzie kahaly...bałaganiarsko prowadziły ewidencje. Tam gdzie w gminach żydowskich panował porządek, i wszyscy Żydzi byli zarejestrowani-tam Niemcy przychodzili, brali spis-i pojedynczo wybierali Żydów do ghett lub do obozów zagłady).
Ja mogę zrozumieć, że prywatna organizacja, czyli klub piłkarski, może oświadczyć, że sprzedaje mi bilet-pod warunkiem, że przy wejściu pozwolę się obszukać i zezwolę na konfiskatę pistoletu, palki, petardy, swiecy dymnej-a nawet butelki wodki. Tu jednak mamy do czynienia z czymś zupełnie innym: ograniczenia dotykają obywateli(to znaczy; Untermenscherow). Przy czym Untermensche nie protestują - bo wiedzą, że zdałoby się to na nic. To samo ma być w Polsce-z okazji rozgrywek "EURO12"Ciekawe jak senat i sejm uchwala odpowiednie ustawy-i czy będzie je można podać do Trybunału Konstytucyjnego z uwagi na sprzeczność z Ustawa Zasadnicza?
Gdyby nawet ktoś zdołał to zrobić ,wiemy, co odpowie TK: Istotnie - człowiekowi z zewnątrz mogłoby się wydawać, że przepisy takie są sprzeczne z Konstytucja. Jednakże uwzględniając zwyczaje europejskie należy uznać, że sprzeczne nie są" Podejrzewam, że podobnie reagował sad Królestwa Włoch, gdy Żydzi podnosili w 1937r., że niektóre ustawy są dyskryminujące... jednakże biorąc pod uwagę obyczaje panujące w III Rzeszy i niektórych innych krajach naszego bloku należy uznać, że ustawy te nie są sprzeczne z Prawem Królestwa"
Można ciągnąc jeszcze dalej. Nie ma to jednak sensu. Jest oczywiste, że kibice traktowani są nieludzko-a odpowiedz: "sami sobie na taki los zasłużyli" jest dokładnie taka sama, jak w przypadku Żydów. Jest to sprzeczne z zasada wykluczającą odpowiedzialność zbiorowa-bo niby czemu kibic Kowalski ma być karany za to, że przed tygodniem czy dziesięcioma laty siedmiuset kibiców "Arki" zdemolowało pociąg?!
Gdyby tyczyło to dowolnej innej grupy-wrzask byłby pod Niebiosa. Niechby tylko ktoś zabronił wejścia na jarmark Cyganom - dlatego, że inni Cyganie ukradli na nim przed rokiem konie! Sprawa skończyłaby się w Strasburgu.
Tylko kibice są wyjęci spod prawa....
A co zrobić, by uniknąć tej plagi?
Odpowiadam: traktować kibiców jak normalnych ludzi. Jeśli rozrabiają - fotografować i zmuszać bezwzględnie do zapłacenia za szkody. Jeśli atakują policje - strzelać ostrymi nabojami. Po trzech tygodniach problem zniknie.
Państwo które uważa, ze zabicie obywatela atakującego przedstawiciela prawa jest czym strasznym -a prewencyjne łamanie praw obywatelskich jest drobiazgiem, nie jest warte zawracania głowy -nie jest godne, by nazywać się "państwem". Przynajmniej w tym sensie, w jakim do tej pory używało się terminu "państwo"
A "obywatele" podnoszący protest gdy zabije się rozrabiakę -czy nawet stu rozrabiaków -natomiast nie protestujący, gdy łamie się ich prawa-nie zasługuje na miano "obywateli" Były czasy, gdy ludzie w obronie swej godności i honoru gotowi byli oddać życie. Dziś gotowi są zrezygnować ze swoich praw za miskę zupy. Lub za prawo obejrzenia meczu ulubionego klubu.

autor Janusz Korwin Mikke
Tygodnik Najwyzszy Czas! 9 czerwca 2007
iparts.pl