Stadion Lecha (częściowo) zamknięty

2012-12-04
Stadion Lecha (częściowo) zamknięty Wojewoda wielkopolski Piotr Florek zdecydował o zamknięciu na jeden mecz ligowy trybuny nr 2 poznańskiego Stadionu Miejskiego. To kara za zachowania fanów Lecha podczas meczu ze Śląskiem Wrocław.

W drugiej połowie na sektorach zajmowanych przez fanatyków Lecha odpalone zostały środki pirotechniczne: race i świece dymne, rzucano również petardy hukowe. Jak w protokole meczowym zanotował obserwator PZPN, odpalono 172 race.

Zadymienie obiektu dwukrotnie skłoniło sędziego Pawła Gila do przerwania meczu. Doszło też do kilku drobnych incydentów z ochroną.

Wojewoda Florek zdecydował się na "łagodny" wymiar kary dla fanów Lecha - zamkniecie części stadionu podczas pierwszego "domowego" spotkania "Kolejorza" po przerwie zimowej.

- Zostawiamy sobie jednak możliwość rozegrania spotkania Lech - Polonia zupełnie bez udziału kibiców, jeśli nie zostaną spełnione warunki bezpieczeństwa. Mamy czas do marca, aby podjąć stosowne działania i wyłapać najbardziej agresywnych kibiców i chuliganów, którzy brali udział w tych zajściach. Bez wątpienia główna odpowiedzialność spoczywa na barkach organizatora meczu - stwierdził polityk.

Podczas konferencji prasowej Florek zwrócił się też z sugestią do dyrektora ds. bezpieczeństwa o zakazanie wnoszenia i rozwijania na obiekcie dużych flag tzw. sektorówek.

- One są głównym źródłem zagrożenia ze względu bezpieczeństwa, gdyż pod tą flagą można odpalać race i używać innych materiałów pirotechnicznych. A ci, którzy to robią, myślą, że są w tym momencie anonimowi - zaznaczył wojewoda.

Dyrektor ds. bezpieczeństwa Lecha Poznań, Henryk Szlachetka, nie odniósł się bezpośrednio do sugestii Florka, ale przyznał, że klub wydał zgodę na rozwieszenie dwóch z trzech sektorówek przygotowanych na mecz ze Śląskiem.
iparts.pl