Trener i piłkarze "Jagi" apelują
2012-09-23
W tym sezonie Jagiellonia zwyciężyła tylko w jednym meczu "u siebie" -w potyczce z Podbeskidziem z 1. kolejki Ekstraklasy. Od tamtej pory fani protestują przeciwko działaniom policji i klubu ograniczającym ich swobody i nie organizują żadnego dopingu.
Napastnik Jagiellonii, Tomasz Frankowski, uważa, że słaba dyspozycja drużyny w meczach rozgrywanych na swoim stadionie jest spowodowana ciszą na trybunach.
- To z powodu braku dopingu - mówi "Franek" dla oficjalnej strony internetowej klubu. - Kiedy w zeszłym sezonie wygrywaliśmy na własnym stadionie, to na trybunach niósł się głośny doping i na pewno w takiej atmosferze gra się łatwiej. Teraz z kolei dwa mecze graliśmy w ciszy, a to na pewno nie pomaga. My, piłkarze, rozumiemy, jaka jest sytuacja kibiców, ale życzylibyśmy sobie, żeby wrócili na trybuny i tak jak wcześniej wspomagali nas dopingiem. Wtedy i o bramki, i o trzy punkty będzie na pewno dużo łatwiej - zakończył kapitan białostockiej drużyny.
- Kibice w Białymstoku dla naszych chłopaków znaczą bardzo wiele. Wszędzie na świecie wnosi się fagi, bębny... Wojewoda podlaski z policją powinni się trochę nad tym zastanowić. Z tego, co ja sobie pogrzebałem w internecie, zawieruch w Białymstoku na stadionie nie było. Jakieś zaufanie władzy powinno być. Po co więc te zakazy tworzyć? Wierzę, że doping wróci, bo ten doping jest naszym chłopakom potrzebny - wtórował Frankowskiemu trener Tomasz Hajto.
