"Zegar" będzie milczał?
2012-08-17
Wszystko wskazuje na to, że w rozpoczynającym się sezonie zabraknie zorganizowanego dopingu na meczach łódzkiego Widzewa. Fani RTS-u twierdzą, że są dyskryminowani przez zarząd klubu. Kibice z al. Piłsudskiego nie mogą wybaczyć władzom Widzewa zakazów stadionowych wydanych po ostatnich meczach sezonu 2011/2012.
"Z powodu nagminnych problemów stwarzanych nam przez przedstawicieli klubu, głównie przez Grażynę Dziegiecką (kierownika ds. bezpieczeństwa), tworzenie atmosfery, do jakiej kibice Widzewa przyzwyczaili przez wiele lat całą Polskę, stało się obecnie niemożliwe. Atmosfery, która jest jedyną pozytywną wartością i wizytówką naszego klubu. W związku z tym oświadczamy, że w zbliżającej się rundzie jesiennej nie będziemy brać udziału w tworzeniu tej atmosfery na stadionie Widzewa.
W związku z tym na stadionie Widzewa nie zobaczycie flag na płotach, bębnów i prowadzących doping na podeście oraz opraw na trybunach. Dla nas Widzewski Charakter nie rodzi się w karnecie, tylko we wspaniałej historii naszego klubu, o której obecni działacze nie wiedzą nic, oraz we wspólnocie którą tworzymy na trybunach, o której wiedzą jeszcze mniej.
Nie widzimy możliwości funkcjonowania na obecnych zasadach, wg których "nie znasz dnia ani godziny", kiedy pani Dziegiecka ma dobry albo zły humor i zagrozi kolejnymi sankcjami. Wystarczy nadmienić, że zakazy i kary finansowe po meczach z Legią i Lechem dostały osoby, których nawet nie było na żadnym z tych meczów! Czy pani Dziegiecka jest sądem i prokuraturą w jednej osobie, że uzurpuje sobie prawo do oszczerczych oskarżeń i nakładania kar na niewinne osoby? Liczymy na zrozumienie wszystkich kibiców Widzewa i pozostawiamy Waszym sumieniom decyzję dotyczącą zakupu karnetu na zbliżającą się rundę - nas jednak w Łodzi nie zobaczycie" - piszą Ultrasi Widzewa w specjalnym liście do włodarzy RTS-u.
Działacze odpierają jednak zarzuty fanatyków, twierdząc, że "prowadzona jest konfrontacja kibiców z przepisami, a nie z Widzewem".
- Pamiętajmy, że klub musi działać zgodnie z obowiązującymi przepisami. Okazując przychylność grupom kibicowskim nie może przekroczyć cienkiej linii, czyli działania niezgodnego z prawem - mówi Cezary Świątczak pełniący funkcję dyrektora Widzewa.
- Znamy stanowisko kibiców, ale karnety sprzedają się na wszystkie sektory, łącznie z trybuną "D", gdzie zasiadają najbardziej zagorzali fani. - Dodaje Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu.
