PiS broni fanów Legii
2012-08-01
Kibice stołecznej drużyny nie mogli wnieść na trybuny Pepsi Areny transparentu upamiętniającego Powstanie Warszawskie, który planowali zaprezentować podczas towarzyskiego meczu z Borussią Dortmund. W związku z tym wydarzeniem wyjaśnień od zarządu Legii żądają... politycy PiSu! Sprawę jako pierwszy nagłośnił "Nasz Dziennik", gazeta sympatyzująca z partią Jarosława Kaczyńskiego.
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak wysłał list do prezesa stołecznego klubu - Piotra Zygi. Polityk zarzuca władzom Legii, że zakaz wniesienia materiału z napisem "Powstańcom chwała, Warszawa nie zapomni" jest ponurym echem minionej epoki.
"Uniemożliwienie kibicom oddania hołdu powstańcom warszawskim przypomina najgorsze czasy PRL, kiedy władze tępiły przejawy patriotyzmu i zabraniały czcić pamięć poległych w walce o niepodległą ojczyznę. Gdyby okazało się, że powodem cenzury kibicowskich transparentów była troska o nieurażenie niemieckich gości, trzeba by nazwać to zwykłym tchórzostwem i uginaniem się przed propagandą negującą zbrodnicze działania państwa niemieckiego podczas II wojny światowej"- napisał Błaszczak.
Klub wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że powodem odmownej decyzji był wyłącznie rozmiar emblematu (80 na 4,5 m) - mógł zasłaniać ewentualnych stadionowych chuliganów.
Zachowanie posła PiS-u może budzić uznanie wśród kibiców, warto jednak zastanowić się nad celem jaki przyświecał Błaszczakowi podczas redagowania pisma. Czy oprócz wyrazów poparcia dla warszawskich patriotów polityk nie próbował poprawić wizerunku swojej partii? Ocenę tego postępowania pozostawiamy Czytelnikom.
