Marsz na plus

2012-06-14
Marsz na plus Warszawska manifestacja naszych rosyjskich gości zakończyła się zgodnie z przewidywaniami - ogólną bitwą na terenie całego centrum. Walczyli wszyscy - ekipy, pikniki, przypadkowi przechodnie. Rosjanie wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie przygotowali komunistycznych symboli, wręcz przeciwnie - nie mieli żadnych akcesoriów, a najbardziej bitni pośród nich wystąpili w strojach casual.

Mimo to nietrudno było ich rozpoznać - w zorganizowanej grupie biegali przy wejściu na most, gdzie mieli zbiórkę oraz na samym moście, pośród całego stada dziennikarskich hien. Pod stadionem, czyli przy zejściu z mostu odbyły się kolejne zwarcia, policja udaremniła za to spotkania po meczu.

Wcześniej, jeszcze przed formowaniem się marszu, Rosjanie musieli uznać wyższość polskich zawodników w jednym z pubów w centrum. Różne mniejsze starcia odbywały się praktycznie w całym centrum, a w bójkach ucierpieli także dziennikarze (m.in. Wojciech Mucha z Gazety Polskiej).

Jedna z najciekawszych bitew została zainspirowana przez nieco mniej fanatycznych kibiców w strefie kibica. Tam walczyli nawet ludzie w kolorowych perukach i z trąbkami, którzy z pewnością nie byli zainteresowani mocniejszymi wrażeniami. Jeszcze raz się potwierdziło - Poland, first to fight...
iparts.pl