Staruch bez prawa do obrony
2012-06-02
Wyłapywanie kibiców przed Euro zaczyna przypominać poprzedni system. "Proces" Franza Kafki to przy tym szczyty logiki. Piotrek z Legii, znany w całej Polsce jako "krwiożerczy boss neonazistowskiej, narkotykowej mafii Teddy Boys" czyli "Staruch" na własnej skórze doznaje wszystkich dobrodziejstw systemu III RP.Proces utajniony, zarzuty z kosmosu, areszt bez dowodów... "Staruch" został zawinięty na fali wyłapywania rzekomych dealerów narkotykowych i otrzymał absurdalne zarzuty wprowadzania do obrotu dużych ilości amfetaminy. Jedynym "dowodem" są zeznania świadka koronnego.
Teoretycznie obrona powinna więc być prosta. Niestety - teoretycznie. W praktyce bowiem adwokat kibica Legii nie miał szans na jakąkolwiek obronę - zabroniono mu dostępu do akt! Krzysztof Wąsowski, adwokat Starucha znalazł się więc w sytuacji kuriozalnej – musiał bronić klienta, nie mając wiedzy o obciążających go dowodach i bez wystarczającej możliwości poznania jego stanowiska (spotkać się z Piotrkiem też mu zabroniono.
Oburzona takim zachowaniem sądu jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka, której przedstawiciel nie został wpuszczony na salę utajnionych obrad. Składane są już stosowne skargi na złamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sprawą zainteresowało się zaś Amnesty International.
Ale pewnie to nic nie da. Przecież kibol to nie człowiek...
