Zamknięty sklepik Widzewa?!
2012-04-16
Siła Gazety Wyborczej może przerażać. Po ich płaczliwej publikacji dotyczącej asortymentu sklepiku Fanatyk z gadżetami Widzewa, policja i prokuratura postanowiły zakończyć zbrodniczy proceder sprzedaży "antysemickich" i "antynarodowościowych" akcesoriów kibicowskich.Wszystko jak zwykle zaczęło się od "listu do redakcji" od jakiegoś tajemniczego Don Juana Andrzeja, czy Janusza. W sklepiku sprzedaje się rzeczy z przekreślonymi przeplatankami ŁKS-u, są też hasła "Żydom wstęp wzbroniony" czy "AntyJude". Oczywiście wszystko odnosi się wyłącznie do lokalnego konfliktu Widzewa i ŁKS-u.
Ale nie podług litery prawa. Ta bowiem stanowi, że wszelkie objawy antysemityzmu należy karać dotkliwie i bezwzględnie. Nic dziwnego, że nawołująca do "ostatecznego rozwiązania kwestii antysemityzmu" Gazeta Wyborcza zaapelowała o interwencję u policji. Ci zaś zamknęli sklep, jego właścicielom grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
- Jak powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, dochodzenie prowadzone jest pod kątem przestępstw: publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, przechowywania materiałów zawierających takie treści bądź też znieważania grupy ludności z powodu przynależności narodowej. Grozić może za to kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności - czytamy w prasowych komunikatach...
