Hat trick Wyborczej: Warszawa

2012-03-20
Okazało się, że w weekend "grozą" wiało nie tylko w Łodzi. W piątek wieczorem rozgrywane były przecież derby Warszawy, wobec czego (prawdopodobnie pocztą pracowniczą) redakcję Gazety już w piątek zalały listy zniesmaczonych warszawiaków.

- Piątkowy wieczór, parter centrum handlowego Warszawa Wileńska. Wejściem od strony Dworca Wileńskiego wkracza tłum ok. 40 osób. Wszyscy ubrani w ciuchy sygnowane logo Legii. Większość ma twarze zamaskowane szalikami. Idą, wrzeszczą klubowe hasła – opowiada pan Piotr Kowalczyk w LIŚCIE do Gazety Wyborczej, który ukazał się w poniedziałek. Atmosfera grozy, wiadomo, przecież harcują kibole. Dalej mamy już czysty elementarz antykibicowskiego słowniczka.

- Zaczynają odpalać petardy i rzucać je na lewo i prawo. Huk niesie się po zamkniętym pomieszczeniu, jest naprawdę mocny. Dwie petardy wybuchają tuż obok dwóch wózków dziecięcych, w wózkach dzieci poniżej 1. roku życia. Dzieci płakały histerycznie jeszcze długo po tym, jak pseudokibice (przepraszam, Prawdziwi Patrioci) opuścili teren CH Wileńska - opowiada pan Piotr, używając całego spektrum zwrotów zarezerwowanych dla zbrodni kibolstwa. Matki z dziećmi, wózki, zastraszona ochrona i oczywiście "prawdziwy patriotyzm", ironicznie wyszydzony. Dumni byliby wszyscy główni antykibicowscy dziennikarze z Żytnickim na czele.

Na marginesie - panie Piotrze, jeśli przypadkiem trafiłby do pana ten apel prosimy o nadesłanie nam adresu poczty, która wysyła listy w piątkowe wieczory (sobotnie poranki) i dostarcza je jeszcze przed poniedziałkowym śniadaniem.
iparts.pl