Brazylia we krwi
2012-02-13
Czterech kibiców postrzelonych, kilkudziesięciu odniosło inne obrażenia - oto bilans zamieszek, które rozgorzały podczas ostatniej kolejki ligowej w ojczyźnie Ronaldo i Roberto Carlosa. Choć w Brazylii starcia kibiców zwaśnionych zespołów to codzienność, policjanci są zgodni - tak wielkiej fali przemocy nie było w Brazylii od długiego czasu. Najcięższe walki toczyły się w Rio de Janeiro, gdzie postrzelono czterech fanów Botafogo:
- Do zdarzenie nie doszło bezpośrednio podczas starcia pseudokibiców, ale tuż po nim. Na plac, na którym chwilę wcześniej starli się kibice, podjechał samochód, z którego nieznani sprawcy oddali kilkanaście strzałów w stronę sympatyków Botafogo. Kule sięgnęły czterech z nich. Zostali oni odwiezieni do pobliskiego szpitala. Na szczęście ich życiu nic nie zagraża - mówił rzecznik miejscowej policji w wywiadzie dla brazylijskiego oddziału telewizji ESPN.
Niespokojnie było nie tylko w Rio de Janeiro. Policja musiała użyć gazu obezwładniającego i gumowych kul, by zaprowadzić porządek podczas meczu Ponte Preta - Sao Paolo, kibice Palmeiras, wychodzący ze stadionu po meczu z Santosem, zostali obrzuceni kamieniami przez fanów Corinthians, zaś pod stadionem w Porto Alegre doszło do bójki sympatyków miejscowych Gremio i Internacionalu. We wszystkich wydarzeniach rannych zostało co najmniej kilkudziesięciu kibiców.
