Zamiast Superpucharu...
2012-02-13
- Oni kpią z nas, teraz my zakpimy z nich - oświadczył przywódca kibiców Legii Warszawa, Piotr Staruchowicz. Kiedy jasne stało się, że mecz Legia - Wisła, którego stawką miało być zdobycie Superpucharu Polski, nie dojdzie do skutku fani obu drużyn zapowiedzieli, że w sobotę wyjdą na ulice stolicy aby zademonstrować swój sprzeciw wobec nieudolnej działalności rządu. Wiślacy, zgodnie z przewidywaniami, nie pojawili się jednak w Warszawie, uprzedzając o tym ratusz... pocztą elektroniczną. Stawili się za to fani "Wojskowych", którzy planowali przemaszerować spod stadionu Legii przy ul. Łazienkowskiej pod Stadion Narodowy.
Około godziny 13 ponad 3 tysiące kibiców Legii wysłuchało apelu "Starucha", który oświadczył, że masowa demonstracja jest odwołana i kibice są proszeni o udanie się do domów, bowiem ulicami Warszawy przemaszeruje (oczywiście w asyście policji) tylko 5-osobowa delegacja kibiców.
- Oni kpią z nas, teraz my zakpimy z nich! Idźcie do domów. Nie dajcie się sprowokować. Choć raz bądźcie mądrzejsi! - Nawoływał przywódca legionistów.
Nie wszyscy fani posłuchali jednak Piotra Staruchowicza i grupa około tysiąca sympatyków Legii przyłączyła się do kilkuosobowej reprezentacji. Sama manifestacja miała spokojny przebieg, bowiem zarówno kibice, jak i zabezpieczający ich przemarsz policjanci, nie reagowali na zaczepki i prowokacje.
Media donoszą tylko o jednym "poważniejszym" incydencie, który należy rozpatrywać raczej w kategoriach humorystycznych - poseł Ruchu Palikota, homoseksualista Robert Biedroń, wracając z sejmu natknął się na grupę kibiców, którzy obrzucili go wulgarnymi epitetami oraz opluli. W niedzielny poranek parlamentarzysta poskarżył się w studiu Radia ZET na zachowanie policjantów odmawiających reakcji na nieeleganckie zachowanie legionistów.
Komenda stołecznej policji zleciła już postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Ponadto podczas demonstracji zatrzymano dwie osoby podejrzane o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, wystawiono sześć mandatów i jeden wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.
