Prokuratura kończy śledztwo w sprawie "ustawek"

2011-12-27
Prokuratura kończy śledztwo w sprawie Lokalna gazeta "Głos Wielkopolski" opisuje kolejny etap toczącej się już od dość dawna "ustawkowej karuzeli", w której główną rolę odgrywają krewcy kibice Lecha oraz poznańska prokuratura.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła już zarzuty wszystkim zatrzymanym fanom Lecha, którym udowodniono udział w bójkach o podłożu kibicowskim, nazywanych w mediach "ustawkami". Urzędnicy zapowiadają, że w sumie zamierzają postawić w stan oskarżenia ponad 100 osób.

Zdaniem organów ścigania kibice "Kolejorza" tworzyli zorganizowaną grupę przestępczą z prawdziwego zdarzenia - z ustaloną hierarchią i podziałem obowiązków, do których należał także... handel narkotykami.

Jak wykazało śledztwo szefem poznańskiej bojówki był niejaki Mirosław O., pseudonim "Olaf". Ciążą na nim zarzuty wprowadzenia do obrotu 80 tysięcy tabletek extasy oraz kierowanie gangiem. "Olaf" do zarzutów oczywiście się nie przyznaje.

- Zarzuty wobec mojego klienta są na wyrost, te dotyczące narkotyków, jak i istnienia rzekomej grupy przestępczej. W mediach poszła jednak fama, że na stadionach handluje się narkotykami, a winni są chuligani od ustawek. Ten zarzut oparto na pomówieniach jednaj osoby! - Oburza się pani mecenas Marta Olejarnik, broniąca Mirosława O. - Mam także poważne wątpliwości czy ustawki można traktować jako przestępstwo. Bo czym bójka w lesie różni się od legalnych walk MMA? Właściwie niczym, poza tym, że MMA towarzyszy oprawa medialna i znani ludzie na widowni.

Podobną linię obrony wykorzystuje mecenas Artur Tarnawski, który w sądzie reprezentować będzie Przemysława Ż., pseudonim "Żaba". Poza tym uważa, że medialna nagonka na fanatyków Lecha jest celowym zabiegiem.

- Starą sprawą narkotykową "doklejono" do ustawek, by stworzyć aferę. Pierwsze rozprawy odbędą się przecież na krótko przed Euro 2012 po to, by pokazać, jak Polska walczy z chuliganami. Chodzi o medialny efekt, a nie o walkę z rzeczywistym zagrożeniem - przekonuje Artur Tarnawski.

- Sugestie adwokatów, że ustawka nie jest przestępstwem, są dla nich kompromitujące. Różnica między bójką w lesie a galą MMA jest jak między koniem a koniakiem - odpiera te argumenty Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji. - Początkujący student prawa wie, na czym polega bójka. Że istnieje w niej zagrożenie zdrowia i życia ludzi, że to starcie osób, które się wzajemnie atakują. Istnieje na ten temat liczne orzecznictwo sądu, w tym Sądu Najwyższego. Jeśli adwokaci porównują ustawki do MMA, to niech zorganizują bójki kibiców w ringu. Przy okazji jeszcze na tym zarobią. A argumenty o Euro 2012 to mieszanie polityki do prymitywnej, pospolitej przestępczości - kończy policjant.
iparts.pl