Holendrzy znów się boją

2011-11-28
Holendrzy znów się boją

Po perypetiach związanych z przyjazdem holenderskich kibiców na mecze w Lidze Europejskiej z Wisłą i Legią, przyszedł czas na strach o kibiców reprezentacyjnych. Media z krainy tulipanów zastanawiają się, czy Kraków to bezpieczne miejsce dla fanów w pomarańczowych koszulkach.

Holenderska telewizja zorganizowała obszerny materiał przybliżający sympatykom futbolu z Holandii problemy z jakimi boryka się na co dzień krakowski kibic. Sprzęt, ciągła walka o terytorium, niespotykana nigdzie indziej w Polsce nienawiść - chleb powszedni dla każdego zaangażowanego fanatyka z Krakowa, dla Holendrów stanowi wodę na młyn. 

- Od połowy lat 90. bójki mają miejsce nie tylko na stadionach, ale także na ulicach. Nie ma dzielnicy, gdzie by się one nie odbywały. Najgorsza sytuacja jest tam, gdzie są blokowiska, gdzie jest więcej przestrzeni, gdzie kibice mogą uciekać przed policją - mówi w wywiadzie dla telewizji holenderskiej Tomasz Ryniak, ojciec jednego z poszkodowanych w Świętej Wojnie kibiców.

Według Ryniaka, cytowanego przez media w Holandii, Kraków nie dostał organizacji meczów Euro właśnie przez klimat kibicowski, który w tym grodzie jest wyjątkowo gęsty. Tak gęsty, że można kroić nożem.

iparts.pl