Bez kibiców daleko nie zajedziesz
Niezależnie od zaklinania rzeczywistości, jakie uprawiają niektórzy eksperci, co jakiś czas potwierdza się, że piłka nożna jest przede wszystkim dla kibiców. Bez ich poparcia działać się zwyczajnie nie da. Boleśnie przekonał się o tym Tomasz Kafarski, były już trener gdańskiej Lechii.
Lechia to my, precz z Kafarem - to hasło, od kilku tygodni nie znikające z trybun gdańskiego stadionu wreszcie stało się rzeczywistością. Szkoleniowiec biało-zielonych został zastąpiony Rafałem Ulatowskim. Cierpliwość władz klubu była więc niewiele większa, aniżeli kibiców. Ci ostatni próbowali zresztą wszystkich sposobów, łącznie z listem do prezesa z prośbą o zatrudnienie w charakterze trenera jednego z fanatyków, który nieodpłatnie gwarantował polepszenie gry lechistów.
Ostatecznie na tak radykalny krok władze się nie zdecydowały, postawiły za to na trenera o ustalonej renomie, choć po ostatnich "sukcesach" z Cracovią, odstawionego na boczny tor. Rafał Ulatowski do niedawna łączony był z ŁKS-em, lecz po zatrudnieniu przez łodzian Ryszarda Tarasiewicza, skończyły mu się oferty współpracy. Teraz będzie miał okazję zmierzyć się z leniwą i kompletnie sflaczałą jedenastką z Gdańska. Czy kibice pomogą mu w tworzeniu nowej jakości w Lechii? Dopóki nie powtórzy błędów poprzednika, ma czystą kartę.
