Kibicowskie podsumowanie jesieni - Radomiak Radom

2007-01-04
Kończy się 2006 rok i postanowiłem opisać działalność kibiców Radomiaka w tym roku. Opis ten wg. mnie jest bardzo obiektywny – nie mniej jednak wielu z Was może się z nim nie zgadzać. Już na wstępie pozwolę ocenić sobie nas kibiców na 4 (w skali 1-6) – co jest bardzo dobrą oceną, ale wg mnie naprawdę na nią zasłużyliśmy! Cały rok byliśmy oszukiwani przez piłkarzy i działaczy a mimo to cały czas trzymaliśmy wysoki poziom.

A teraz po kolei:
Rok zaczęliśmy od mocnego uderzania po raz kolejny oznajmiając kibicowskiej Polsce kto rządzi w Radomiu. Na turnieju halowym na MOSIR-ze – w dwóch starciach zmietliśmy naszych rywali zza miedzy. Najpierw nasza młodzież nie dała sobie w kaszę dmuchać, a następnie główna grupa po kilku godzinach poszukiwania spotkała główną grupę rywali, która troszkę wcześniej nie sprostała naszej młodzieży. Także na trybunach hali było nas pełno!
Następnym mocnym akcentem roku był najazd na Ostrowiec w grupie 950-1000 osób – co się działo na tym meczu wiedzą wszyscy. Walki z ochroną i policją spowodowały, iż otrzymaliśmy dwa zakazy wyjazdowe, przez co na Widzewie się nie pojawiliśmy a na Świt pojechało tylko 27 osób.
Runda wiosenna trwała a Radomiak przegrywał mecz za meczem, mimo to na mecz z Jagiellonią grupa ultras przygotowała świetną oprawę..lecz doping pozostawiał wiele do życzenia gdyż 300-osobowa grupa mieszkańców Podlasia przekrzyczała nas – ale nie ma się co dziwić, skoro drużyna nasza grała fatalnie i w dziwny sposób traciła bramki.
Radomiak nadal grał fatalnie i przypadkowy remis na Widzewie nie zmieniał pogarszającej się sytuacji w tabeli. Na oczekiwany przez nas mecz z Zagłębiem Sosnowiec przyjechało tylko 160 Zagłębiaków – co jak na taką ekipę, w dodatku walczącą o I ligę nie było zbyt wiele.
Po tym meczu był wyjazd do Gdańska – co jak się okazało było wydarzeniem kibicowskim roku! Pierwszy raz w historii kibicostwa na Radomiaku udało się wynająć pociąg specjalnym, który 172 osobowa grupa kibiców udała się w 450km podróż. Melanż, grillowanie trwały w obydwie strony. Na stadionie pojawiło się kilkudziesięciu kibiców, którzy dojechali innymi środkami transportu lub przebywali w okolicahc na majowym weekendzie. Ciągła zabawa w pociągu, nie przeszkodziła w genialnym dopingu, który przyczynił się do wywalczenia remisu. Byłem na mnóstwo wyjazdach – ale to co zrobiliśmy w Gdańsku – przekrzyczeliśmy gospodarzy wspieranych przez cały 8-tysięczny tłum – to było mistrzostwo świata... Powrót do Radomia w 5 godzin i racowisko na dworcu Centralnym w Wawie – jest co wspominać.
Następny mecz ze Śląskiem bez historii, no może poza 100-osobową grupą Motoru, która jednakże była dobrze obstawiona.
Pomimo tego, iż z każdą kolejką Radomiak spadał coraz to niżej w tabeli oraz pomimo, iż do Czermna nie załatwiliśmy żadnego transportu - w Czermnie oddalonym o 110 km od Radomia pojawiło się 350 kibiców Radomiaka!! Uważam to za ogromną liczbę jak na okoliczności.
W Czermnie upokorzeni piłkarsko, tak samo w meczu z Drwęcą... z różnych przyczyn nie organizujemy wyjazdu do Chorzowa – pomimo to 20 osób wyrusza dwoma busami plus 3 osoby pociągiem. Te dwie grupy miały różnego rodzaju przygody po trasie – pierwsza zatrzymana kilkaset metrów od stadionu nie została wpuszczona, a druga solówki na Śląsku....
Do Gliwic nie pojechaliśmy gdyż sektor dla przyjezdnych był w remoncie.
3 czerwca wyjazd na ŁKS – zamawiając specjala bałem się czy upokarzani przez piłkarzy kibice zbiorą się chociaż w 150 osób. Moje obawy były bezpodstawne – po raz kolejny pokazaliśmy naszą wiarę i w 300 osób zjawiliśmy się w Łodzi.
Kończący rundę mecz ze Szczakowinaką przyciągnął tłumy – Radomiak wygrywając zapewnił sobie udział w barażach..
Losowanie baraży odbyło się w poniedziałek po południu a już za trzy dni czekał nas wyjazd do Opola. W pospiechu załatwiliśmy specjala i 170 osób tym specjalem udało się na baraż. Dodatkowo ponad 100 osób dojechało własnymi autami w tym kilkanaście osób prosto z MŚ w Niemczech.
Na rewanżu w radomiu stadion pękał w szwach – może 9, może 10 tysięcy dopingowało jak mogło...grupa Ultras też zadbała o oprawę...mimo to siła złego na jednego: sędziowie, część naszych sprzedajnych piłkarzy, trener...załatwili nam III ligę.
Warto jeszcze wspomnieć o najlepszej oprawie na Struga upamiętniającej wydarzenia 76 roku oraz wypożyczenie naszych flag Solidarności na obchody centralne.
Na wiosnę na Struga pojawiło się kilka nowych, naprawdę świetnych flag: RADOM 76, Jeden Klub, Polski, Sami Swoi, Ekipa Spod Gołebnika i jeszcze kilka...

Na III ligę czekaliśmy właściwie na jeden mecz - wyjazd do Elbląga. Działacze, trener i piłkarze zapowiadali spacerek i łatwy awans. Niestety życie znów okazało się dla nas brutalne i graliśmy słabo a mimo to my kibice dawaliśmy o sobie znać.
Pojawiliśmy się na Polsce z dużą flagą w Warszawie, w Chorzowie (na Portugalii), w Brukselii – no i na wcześniej już wymienianych Mistrzostwach Świata.
Do Suwałk pojechało 35 osób – były małe przygody po trasie ale nie ma co o nich pisać – bo nic się nie stało.
Do Grajewa pojechało 3 krewkich ....ale też się nic nie działo.
Do Elbląga 130 osób – tu już się działo! Zaatakowani przez miejscowych zrobiliśmy to co było można obroniliśmy się – a kiedy udało nam się przedostać z dobrze okratowanego sektora na murawę – miejscowych już nie było tylko mundurowi, którzy strasznie nas zagazowali.
Kolejne mecze bez historii, po za bardzo dobrą liczbą wyjazdową do Pruszkowa gdzie ponad 200 osób pomimo zimna, śniegów, deszczu ...pomogło Radomiakowi wygrać...

To chyba tyle, może warto dorzucić obicie Broni udającej się na mecz Polonia-Śląsk, 60-osobową wycieczkę do Iłży w celu znalezienia Powiślanki i ich przyjaciół, ponownie szukanie ich w Szydłowcu, udaną akcję ze Stalą na Resovię, no i naszej młodzieży na Broń w listopadzie.
Ważną rzeczą jest też pogodzenie naszych Fan Clubów.

Reasumując w jakże trudnym roku zrobilismy wiele! Jest potencjał, są chęci trzeba tylko się nie zrażać a iść dalej aby 2007 rok był jeszcze lepszy – bo nie możemy stanąć w miejscu.
iparts.pl