Gazeta oczernia Jagę
Gazeta Wyborcza, wobec której tak często stosuje się inne, różnorodne nazwy, nie odpuszcza walki z wyimaginowanym wrogiem. Po raz kolejny redakcja uderza w wizerunek kibiców, tym razem tych z Jagiellonii.
Połączenie braku wiedzy i siły przekazu prowadzą najczęściej do bezsensownych manipulacji tłumem. Tak się dzieje w przypadku Gazety Wyborczej, która słynie w całej Polsce z pisania niczym nie popartych bzdur na temat fanów piłki nożnej. Przed głośnym meczem z Legią, swoje nietrafne spostrzeżenia dzieli z białostoczanami, a przy okazji obraża Stowarzyszenie Kibiców Jagiellonii Białystok "Dzieci Białegostoku".
Odnosimy się do fragmentów:
"Nie bez znaczenia jest działalność stowarzyszeń kibicowskich. Poprzednie prężnie wyręczało pracowników klubu w działalności marketingowej. Dla obecnego ważniejsze od promocji meczu jest propagowanie "marszu niepodległości - największej manifestacji narodowej"."
oraz
"Dyrektor marketingu mówi to wszystko w dość oględny sposób. A wielu osobom, które obejrzałyby mecz nawet zza bramki, nie odpowiada towarzystwo łysych młodzieńców. Których dodatkowo policjanci głośno określają przestępcami. Nie podają przy tym konkretów i zamiast karać za przestępstwa, interweniują na trybunach podczas meczu z powodu przekleństw. Tak było w trakcie starcia z Lechią."
W ocenie powyższych niedorzeczności będziemy rzeczowi. Po pierwsze nasza działalność i współpraca z klubem jest dostrzegana przez społeczeństwo kibicowskie i mieszkańców Podlasia w znacznym stopniu, zaś na tle innych stowarzyszeń fanów piłki nożnej pod względem akcji promujących klub, prezentujemy się wzorowo. Niedoinformowanych redaktorów GW zachęcamy do lektury zawartości naszej strony, a przede wszystkim podsumowań prezentujących działalność chociażby w sezonie 2010/2011: http://dziecibialegostoku.pl/post/93/ oraz http://dziecibialegostoku.pl/post/94/ .
Stowarzyszenie Kibiców Jagiellonii Białystok "Dzieci Białegostoku" w żaden sposób nie promuje, nie organizuje i nie wiąże swojej działalności z przytoczonym Marszem Niepodległości. Zdajemy sobie sprawę, iż redaktorzy GW doszukują się wszelakich powiązań i sensacji, jednak pisanie kłamstw to jedynie dowód na brak profesjonalizmu. Zainteresowanie licznych mieszkańców naszego miasta, w tym kibiców Jagiellonii marszem, to jeden z przejawów patriotyzmu Polaków, który przez GW przedstawiany jest jako zjawisko negatywne. Mimo wszystko jesteśmy zmuszeni poinformować, iż nie istnieją żadne powiązania organizacyjne czy też promocyjne Stowarzyszenia Kibiców Jagiellonii Białystok "Dzieci Białegostoku" z Marszem Niepodległości.
Na stadionie jest bezpiecznie i tego tematu rozwijać nie trzeba. "Łysi młodzieńcy" to twór Gazety Wyborczej stworzony na potrzeby artykułów, które przyciągną głodnych sensacji czytelników. Na obiekt przy ulicy Słonecznej przybywają wszyscy zainteresowani i póki mają prawo do decydowania o swojej obecności na stadionie, nikt nie ma prawa ingerować w to, czy mają długie włosy czy łyse głowy. Chociaż w każdej chwili możemy spodziewać się zaskakującej akcji GW chociażby pod tytułem "Wygońmy ze stadionów ludzi o włosach krótszych niż 5 milimetrów - to przestępcy!".
Fragment artykułu GW o meczu z Lechią i interwencji policji z powodu wulgaryzmów jest o tyle zabawny, że białostockie media rzetelnie ukazały te wydarzenia, jako nieadekwatne do zagrożenia, i które spotkały się z negatywnymi opiniami w lokalnym społeczeństwie. Policja akcją się ośmieszyła, kibice z całego Łuku opuścili spotkanie, zaś klub skrytykował zachowanie funkcjonariuszy na specjalnej konferencji i oświadczeniu. Tymczasem redaktorzy GW żyją w innym świecie i nie znają lub szybko zapominają o prawdziwym przebiegu zdarzeń, przeinaczając je na potrzeby poszczególnych tekstów. Dla ich nieświadomości stwierdzimy krótko i zwięźle - na meczu z Lechią, jak i na innych spotkaniach, prowadzący doping nie używa wulgaryzmów. Jeżeli detektywi z GW doszukują się śpiewajacych wulgaryzmy, niestety muszą sobie uświadomić, że znaczna większość bywalców stadionu wykonuje pieśni z ich użyciem. Jest to zjawisko o tyle rzadkie na stadionie, a jednocześnie spotykane na co dzień, że nikt poza szukającą sensacji Wyborczą, ich nie dostrzega. Stowarzyszenie Kibiców Jagiellonii Białystok "Dzieci Białegostoku" nie prowadzi dopingu i nie ma zamiaru ingerować w pieśni wykonywane na stadionach, gdyż są one częścią historii, dziedzictwem sprzed lat i ku zaskoczeniu dziennikarzy - były używane również za czasów poprzedniego "prężenie wyręczającego marketing klubu" stowarzyszenia.
Mimo, iż takowe artykuły w wykonaniu Gazety Wyborczej to żadna nowość, zawsze zadziwia nas łatwość manipulacji czytelnikami, przeinaczanie faktów i tworzenie negatywnej otoczki wokół stadionów, kibiców i klubu Jagiellonia. Niechętnie i nieczęsto odnosimy się do tekstów, w które mieszają nasze środowisko, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że rozsądni ludzie nie wierzą w bzdury pisane na nasz temat. Jednak tak jak dziś, taka potrzeba czasem zachodzi, gdy minimalizuje się naszą działalność pochłaniającą czas i siły wielu kibiców, którzy poświęcają się organizując akcje popularyzujące Jagiellonię i jej fanów. Takie artykuły jak ten Gazety Wyborczej skutecznie niszczą naszą pracę. Nie wpływają jednak znacząco na nasz stosunek do Jagiellonii, współpracę z klubem i kibicami oraz działalność na rzecz żółto-czerwonych barw - w naszym środowisku potrafimy dawkować informacje przekazywane przez poszczególne media i jesteśmy pewni, że potrafią to fani Jagiellonii.
Dzieci Białegostoku
