Padł rekord
Kibice nie zawiedli oczekiwań - w 12. kolejce Ekstraklasy padł rekord frekwencji. Pękła magiczna bariera 100 tysięcy widzów na wszystkich stadionach, na długie tygodnie ustalając wysokość poprzeczki, którą przeskoczyć będzie niesłychanie trudno.
Bez dwóch zdań największy wpływ na możliwość pobicia rekordu miało otwarcie nowej areny Euro 2012 we Wrocławiu. Przeprowadzka Śląska z Oporowskiej na Śląską, w dodatku w meczu z zaprzyjaźnioną Lechią Gdańsk zaowocowała kompletem widzów na ogromnym obiekcie. 40 tysięcy widzów wykonało niemal 40% założonego planu.
Kolejnym hitem, który przyczynił się do świetnego wyniku był oczywiście klasyk Lech Poznań - Legia Warszawa. Mimo że w spotkaniu nie uczestniczyli kibice gości, na stadionie pojawiło się nieco ponad 33 tysiące osób. To pokazuje, że potencjał nie został w całości wykorzystany - gdyby otwarty był sektor dla Legii, liczba powiększyłaby się o kolejne tysiące.
Swoją cegiełkę dołożyli fani Korony i ŁKS-u, których razem na meczu w Kielcach zebrało się ponad 8 tysięcy. Zawiedli łodzianie, którzy na wyjazd udali się w 400 osób. Bez rewelacji kolejka wypadła także dla ich lokalnego rywala, który na meczu pojawił się w sile 5500 kibiców.
Mniejszym zaskoczeniem były słabe frekwencje na stadionach w Bełchatowie oraz Zabrzu. Remont stadionu Górnika oraz słabe wyniki GKS-u spowodowały, że łącznie te dwa kluby dołożyły do rekordu niecałe 4 tysiące widzów. Dużo lepiej wypadł Ruch Chorzów, bowiem przy Cichej na meczu pojawiło się aż 6 tysięcy kibiców.
Rekordu nie byłoby jednak bez fanów krakowskiej Wisły, którzy w sile 13 tysięcy gardeł wspierali mistrza Polski w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
110 tysięcy to znakomity wynik i naprawdę wątpliwe, by przynajmniej w tej rundzie miał ulec podwyższeniu. Szansą może być 15. kolejka, gdy u siebie z atrakcyjnymi rywalami zagrają Śląsk, Lechia, Lech i Korona, lecz do tego czasu sporo jeszcze może się zdarzyć.
