Widzew walczy z działaczami
Kibice łódzkiego Widzewa mają już dość wiecznych obietnic warszawskich działaczy swojego klubu. Żadna z zapowiedzi Sylwestra Cacka nie została spełniona - nie ma stadionu, nie ma sukcesów, a w dodatku brakuje pieniędzy na opłacanie piłkarzy i trenerów...
Widzew wpadł w poważne tarapaty - mimo ambitnych planów właścicieli, nie udało się posunąć do przodu spraw nowego stadionu przy al. Piłsudskiego, w dodatku rozsprzedano drużynę, a nowi zawodnicy gwarantują jedynie miejsce w środku tabeli, nie zaś wymarzoną walkę o puchary. To wszystko sprawia, że coraz bardziej nieufnie na działania zarządu spoglądają kibice.
Ci ostatni stoją bowiem murem za piłkarzami. Według portalu interia.pl zawodnicy nie otrzymują pensji od czterech miesięcy, a w dodatku klub wciąż ma zaległości wobec byłch członków sztabu szkoleniowego z Czesławem Michniewiczem na czele. Fanatycy swoje poparcie okazali między innymi okrzykiem "zapłać piłkarzom, hej Cacek zapłać piłkarzom". Czy właściciel posłucha kibiców? Bez nich może sporo stracić - przede wszystkim wpływy z dość drogich, jak na polskie warunki biletów. Sam Cacek i tak stąpa po wyjątkowo kruchym lodzie - rzadko się bowiem zdarza, by Widzew w dwa tygodnie trzy razy przegrał ze swoimi największymi "kosami". Winą kibice obarczają głównie zarząd...
