Stawowy był zazdrosny o kibiców?
Adrian Napierała przez kilka lat zdążył wielokrotnie zaimponować kibicom katowickiej Gieksy. W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej zdradza parę ciekawostek na temat sympatii fanatyków...
Adrian Napierała, mistrz Europy U18 w 2001 roku, nie zrobił kariery na miarę swoich ówczesnych umiejętności. Kontuzje, uwięzienie przez Antoniego Ptaka w jego klubach oraz pech sprawiły, że sympatyczny obrońca zaliczył zaledwie 6 spotkań w polskiej Ekstraklasie. Od kilku lat jednak ma pewne miejsce w zespole GKS-u Katowice, w którym pełni rolę ulubieńca kibiców i prawdziwego filaru defensywy.
- To zawsze miłe, gdy kibice krzyczą moje nazwisko. W tych trudnych momentach też byli za mną i domagali się, abym grał - opowiada Gazecie. Ujawnia także nieznane fakty z szatni Gieksy. - Trener Stawowy był chyba trochę zazdrosny o sympatię kibiców. Opowiadał bajki, że nie jestem w formie, a przecież nawet u niego nie grałem - przyznaje zawodnik. Prawdziwą kroplą, która przelała czarę goryczy okazały się jednak opowieści o zagrożonym życiu Napierały, który odwodniony trafił do szpitala po jednym ze spotkań. Dla Stawowego była to okazja, by zrelegować symbol kibiców do rezerw...
Trener szybko zapłacił zresztą karę za usadzenie ulubieńca fanatyków. Gieksiarze na trybunach pomachali mu białymi chusteczkami, a w jego miejsce przyszedł trener ze śląskim charakterem, Rafał Górak. - Trener ściągnął latem sporą liczbę piłkarzy, których już znał i postawił właśnie na nich. A mnie do tego przytrafiła się kontuzja w okresie przygotowawczym. Pozostało mi ciężko pracować i próbować przekonać trenera do siebie. Późno, bo późno, ale w końcu się udało - opowiada ze śmiechem Napierała, który jako jeden z nielicznych zawodników Gieksy nie musi się obawiać ich hasła "Ekstraklasa albo śmierć!". Czy reszta drużyny też zdobędzie sympatię fanatyków? Przekonamy się w kolejnych pierwszoligowych starciach.
