Jaga na treningu piłkarzy
Kibice Jagiellonii sfrustrowani ostatnimi występami swoich ulubieńców postanowili odwiedzić trening piłkarzy Czesława Michniewicza. Spotkanie, choć nie należało do najmilszych, przebiegało w spokojnej atmosferze, a obie strony były zadowolone z efektów rozmowy.
Oto relacja strony Dzieci Białegostoku, stowarzyszenia kibiców Jagiellonii:
"Spotkanie odbyło się około godziny 18, kiedy końca dobiegał trening piłkarzy Jagiellonii. Około 50 fanów żółto-czerwonych przybyło, aby wysłuchać opinii zawodników na stawiane im zarzuty. Impulsem dla takiej inicjatywy były ostatnie porażki, wśród których o ile mecz z Lechem był pełnym walki, spotkanie z Widzewem, a w szczególności z Ruchem Zdzieszowice w PP, wyglądały jak oddane bez ambicji, zaangażowania i sił wkładanych w chęć zwycięstwa. Tomasz Frankowski spróbował wyjaśnić kibicom, iż zawodnicy mimo chęci nie zawsze są w stanie przesunąć na swoją stronę szali wygranej. Fani Jagiellonii natomiast dołożyli wszelkich starań, aby piłkarze zrozumieli, że nie chodzi tylko o przegrane, które są normalnym zjawiskiem czy wywołanie w nich strachu, lecz o brak zaangażowania. Naszemu młodemu bramkarzowi udzielono słów wsparcia, aby miał świadomość, że kibice Jagiellonii ufają mu i dopingują, mimo ostatnich porażek. Wszyscy wspólnie doszli do wniosku, że na kolejnym spotkaniu, a mianowicie z Zagłębiem Lubin w sobotę, zawodnicy dołożą wszelkich starań na boisku, a kibice będą ich głośno dopingować i wspierać z całych sił. Poruszono również temat wyjazdów, gdzie niektórzy piłkarze sprawiają wrażenie ignorujących fanów przebywających za nimi setki kilometrów wydając na to własne ciężko zarobione pieniądze, podczas gdy oni, niekiedy zarabiający dziesiątki tysięcy, nie poświęcają uwagi, aby podziękować za wsparcie.
Jeszcze po spotkaniu z piłkarzami kibice spotkali się ze sztabem szkoleniowym. Trener Michniewicz, w sposób jak zwykle otwarty i sympatyczny, poświęcił dużo czasu fanom Jagiellonii poruszając wiele interesujących kwestii, również niełatwych tematów. Po tym wspólnie spędzonym około 40-minutowym spotkaniu, wszyscy rozeszli się z nadzieją na lepszą przyszłość dla naszej Jagiellonii.
Mamy nadzieję, że kolejne mecze potoczą się lepiej dla nas wszystkich. Chcemy, aby zawodnicy nie czuli się w żaden sposób zestresowani, natomiast muszą czuć presję i rozumieć, że nosząc Jotkę na piersi nie mogą odpuszczać. Nawet jeżeli wynik czasem nie jest dla nas korzystny, liczymy na walkę, która sprawi, że nawet przegrywać będziemy z podniesionym czołem. Mimo wszystko, po trzech przykrych porażkach wierzymy w zwycięstwo. Dlatego będziemy wspierać naszych zawodników głośnym dopingiem z całych swoich sił! Najbliższe spotkanie już w sobotę o 15:45."
