Sielanka w Białymstoku

2011-09-08

Podczas gdy w wielu polskich klubach szkoleniowcy to wróg publiczny, w Jagiellonii trwa sielanka. W restauracji Bierhalle odbyło się spotkanie kibiców ze szkoleniowcem Żółto-Czerwonych, Czesławem Michniewiczem. W miłej atmosferze wymieniono poglądy na przeróżne tematy, również te trudniejsze. Spotkanie trwało grubo ponad godzinę a zakończyło się zapewnieniem, że takie rozmowy będą prowadzone cyklicznie.

Białystok kojarzy mi się trochę z Poznaniem. Tam wszyscy są za Lechem, tu wszyscy są za Jagiellonią. Tego nie da się nie odczuć. Nawet jak zachodzę do sklepu po bułeczki, to wymienię z panią ekspedientką kilka zdań na temat klubu - odpowiedział zapytany o atmosferę w mieście, Czesław Michniewicz.

Kibiców interesowały tematy bezpośrednio dotyczące I drużyny.  Pytano m.in. o formację ataku - Bartek Grzelak powinien być gotowy do gry za dwa-trzy tygodnie. Do dyspozycji mam oczywiście Tomka Frankowskiego, ze składu wypadł niestety Janek Pawłowski, który nabawił się drobnego urazu w ostatnim meczu Młodej Ekstraklasy. Jest jeszcze Maycon. Musze przyznać, że to chłopak bardzo dobry technicznie, posiadający duże umiejętności i potrafiący strzelać bramki. Ma jednak za niską tolerancję bólu i to jest jego główny problem. Jeżeli to przezwycięży to Jagiellonia będzie miała z niego sporo pociechy - przyznaje Michniewicz. Trener wypowiedział się również na temat piłkarzy, którzy dołączyli do drużyny w ostatnich godzinach okienka transferowego - Obaj dobrze rokują. Canasa bardzo chciała mieć u siebie Cracovia, na szczęście zdołaliśmy ich ubiec. To chłopak dobry technicznie, charakteryzujący się dobrymi warunkami fizycznymi. Problem i z Kolumbijczykiem i z Gruzinem jest jednak taki, że ciężko mi się z nimi porozumieć. Canas rozmawia tylko po portugalsku, to jeszcze nieduży problem, gdyż tu pomaga mi Hermes. Gorzej jest z Gruzinem, który nie porozumiewa się w innym języku niż ojczystym. Powiem jednak szczerze, że dobry piłkarz zawsze sobie poradzi. On ma w końcu grać a nie rozmawiać - słusznie zauważa trener.

Kibice pytali również o Dawida Plizgę, który nie zawsze potrafi skutecznie wykończyć akcję zespołu - Dawid to inteligentny i wrażliwy człowiek. Na pewno gdzieś w głowie siedzi mu jeszcze ten Irtysz. To nie jest chłopak, po którym wszystko spływa, ale potrzeba trochę cierpliwości. Nie jest przecież tak, że on nie chce strzelić. Na pewno jednak,  ten zawodnik da jeszcze wiele satysfakcji i dla mnie i dla kibiców - bierze w obronę pomocnika Jagiellonii trener Żółto-Czerwonych.

Zainteresowano się także kwestią przygotowania fizycznego w klubie - Razem ze mną do Jagiellonii przyszedł Kristjan Brcko, który jest fantastycznym trenerem. W Polsce nie ma chyba drugiej takiej osoby, która posiadałaby taką wiedzę i w taki sposób umiała ją przekazać. Zresztą, najlepiej chyba spytać o to samych zawodników - stwierdza Michniewicz.

Kibice starali się również wytłumaczyć trenerowi to wszystko, co się dzieje wokół nich.  Michniewicz zdawał się ich zrozumieć - Piłki nożnej na wysokim poziomie bez kibiców nigdy nie będzie. Wiem, że fanów łatwo się szufladkuje, ale nie tędy droga - zakończył szkoleniowiec.

iparts.pl