Zatrzymani na granicy

2011-07-18

Trzy godziny spędzili kibice krakowskiej Wisły na granicy polsko-litewskiej podczas wyjazdu na mecz w Rydze. Długa męka spowodowana była szczegółowym sprawdzaniem tożsamości fanatyków przez polską policję, która na domiar złego, zachowywała się bardzo arogancko. "Trzepanie" autokarów, nagrywanie twarzy, przesyłanie danych do centrali w Warszawie, wszystko zaś w nieprzyjemnej atmosferze - tak wyglądały ostatnie "chwile" krakowskich kibiców przed opuszczeniem kraju.

Policjanci nakazali kibicom oddanie dokumentów tożsamości, które zostały przekazane do spisania. W związku z tym, że dane spisywali policjanci tylko z jednego radiowozu (przekazując przy tym dane do Warszawy), cała procedura trwała bardzo długo.

Tylko nieliczni funkcjonariusze okazali swoje odznaki służbowe na prośbę kibiców (funkcjonariusz policji na służbie ma obowiązek nosić odznakę w widocznym miejscu oraz wylegitymować się na żądanie obywatela). Kibice na przymusowym postoju byli przetrzymywani od godziny 6.00 do godz. 9.00 (dopiero wówczas oddano dokumenty tożsamości). W tym czasie kibice nie mogli skorzystać z toalety ani oddalić się od autokarów.

Jeden z funkcjonariuszy pytany przez kobietę, dlaczego ma założoną kominiarkę tłumaczył się względami bezpieczeństwa, jednak później przedstawił o wiele bardziej „racjonalne” wytłumaczenie. - To taki kaprys. Obudziłem się rano i postanowiłem, że ubiorę kominiarkę – usłyszeli zdumieni kibice. W trakcie całej akcji funkcjonariusze policji gromadzili obszerny materiał wideo, nagrywając kibiców kamerami.

Na Łotwie i na Litwie kontrolę przeprowadził jeden nieuzbrojony policjant, który z uśmiechem i szacunkiem dla wyjazdowiczów nie stwarzał żadnych problemów. Dziwne - media od dłuższego czasu trąbiły wszakże o popłochu i lamencie, jaki wywołuje w tamtejszych mieszkańcach najazd polskiej hordy pseudokibiców...

iparts.pl