Policja nie chce ŁKS-u w Bełchatowie
ŁKS Łódź pierwsze mecze nowego sezonu będzie musiał rozegrać na stadionie GKS-u w Bełchatowie. Warunkowa licencja zakłada grę na stadionie "zapasowym" do czasu wyremontowania obiektu przy al. Unii 2. Okazuje się, że to rozwiązanie nie podoba się... policji. Ten ostatni organ dostrzega bowiem szereg problemów związanych przede wszystkim z koniecznością przyjęcia sporych ilości piłkarskich fanatyków na kameralnym obiekcie w mniejszym mieście.
- Powodów jest wiele, m.in. brak parkingów wokół stadionu - mówi Sławomir Szymański z bełchatowskiej policji. Ostateczna decyzja należy jednak wyłącznie do prezydenta miasta. Na tego z kolei spore naciski wywierają kibice, którzy nie wyobrażają sobie, by ich klub miał grać przy pustych trybunach. Działacze również liczą na korzystną decyzję, za którą uznają pozwolenie na uczestniczenie w widowisku choćby niewielkich grup kibiców.
Prezydent miasta radził się w sprawie udostępnienia stadionu kilku instytucji - według nieoficjalnych informacji Dziennika Łódzkiego wszystkie wyraziły pozytywne opinie, a jedynymi krytykami pomysłu pozostają policjanci. Na korzyść ŁKS-u działa również zapewne fakt, iż kibice obu klubów nie mają ze sobą żadnych konfliktów, a władze obu współpracują ze sobą od lat.
W przypadku zgody prezydenta miasta na goszczenie łódzkich kibiców w Bełchatowie, przez pierwsze tygodnie ligi można spodziewać się około 3-tysięcznych grup fanatyków. Właśnie tyle osób pomieści stadion po zamknięciu dwóch sektorów (decyzja o tym, iż ŁKS nie otrzyma do dyspozycji wszystkich sektorów zapadła już wcześniej).
