Podbeskidzie remontuje

2011-07-09

To już prawdziwa moda wśród klubów - gdy potrzeba drobnych remontów, narzędzia w ręce zabierają kibice. Fanatycy Podbeskidzia, a wcześniej sympatycy ŁKS-u i Ruchu Radzionków, postanowili samodzielnie dostosować stadion do wymogów licencyjnych. Na razie nie wiadomo jednak, czy zapał kibiców przyniesie jakikolwiek skutek. Termin składania odwołań już minął, a ulubieniec kibiców w całej Polsce, Zbigniew Lewicki z Komisji Licencyjnej, sugeruje, iż wysiłki fanów nic nie zmienią. Fani jednak się nie poddają.

- Jeśli będzie trzeba, wystosujemy pismo jako Stowarzyszenie Sympatyków. Mamy spory potencjał i na pewno nie poddamy się bez walki - zapowiadają w Bielsko-Białej. Przypomnijmy, że kibice za wszelką cenę chcą uniknąć rozgrywania spotkań w Wodzisławiu Śląskim. Według PZPN-u obiekt w ich mieście nie spełnia wymagań, przez co klub będzie musiał wynajmować obcy stadion. To wiąże się z szeregiem niedogodności dla fanatyków.

- Pierwszy mecz ma być transmitowany przez telewizję, a tylko gra w Bielsku-Białej zapewni widowisko i pełne trybuny. Występy w Wodzisławiu to będzie nieporozumienie - zapowiada Tymoteusz Dziedzic, pomysłodawca akcji. Poprzez komunikat na forum udało mu się zebrać ponad dwudziestoosobową ekipę remontową. Fanatycy wymieniają się przez cały dzień, dzięki czemu prace trwają praktycznie od świtu do zmierzchu. Malowanie trybun, ogrodzenia, porządkowanie - żadna robota nie jest im straszna. Wygląda na to, że jak zwykle to właśnie im najbardziej zależy na korzystnych rozwiązaniach dla swojego klubu. Szkoda, że tej determinacji prawdopodobnie nie doceni PZPN.

- Mamy już komplet dokumentów przesłany do UEFA. Musiałbym zapoznać się z przepisami, ale decyzja o grze w Wodzisławiu Śląskim jest raczej niepodważalna - skomentował dla Gazety Wyborczej Zbigniew Lewicki.

iparts.pl