Co z meczem Lech - Ruch?
Lech Poznań pierwszy mecz z Ruchem Chorzów zagra w Chorzowie, zachowując swój status gospodarza. Powszechna wśród klubów piłkarskich praktyka, w odniesieniu do sytuacji na polskich stadionach może przynieść nieoczekiwane skutki. Co bowiem zrobić z tymi, dla których odbywają się widowiska czyli z kibicami...
Mimo próśb, gróźb i protestów, aktualnie wszystko wskazuje na to, że w nowym sezonie rozgrywkowym fanatycy wciąż nie będą mogli uczestniczyć w spotkaniach wyjazdowych. Absurdalna, krytykowana przez wszystkich decyzja po raz kolejny najbardziej ugodzi w - i tak żałośnie niski - poziom rozgrywek, a w dodatku stworzy kolejne sytuacje pełne niedorzecznego i czarnego humoru.
Jak bowiem PZPN, wojewodowie oraz policja i ochrona obiektu poradzą sobie z identyfikacją kibiców? Aktualnie sytuacja była niesamowicie prosta i - choć tragiczna dla sympatyków futbolu - naprawdę przejrzysta. Bilety na mecz mogli bowiem kupować wyłącznie kibice zamieszkali w województwie danego klubu, pozostali musieli zaś zostać pod bramami. W wypadku, gdyby ktoś chciał wejść na stadion wykorzystując bilet kupiony mu przez inną osobę, czujna ochrona legitymowała go i oddelegowywała z powrotem poza teren obiektu.
Tym razem jednak może nie pójść tak łatwo. Gospodarzem meczu formalnie będzie bowiem Lech, więc w teorii jedynymi kibicami jacy będą mogli pojawić się na trybunach, są fanatycy z Wielkopolski. Z drugiej strony, jednym ze środków terroru wobec fanatyków było zawracanie ich samochodów na trasie. Jeśli i tym razem policja nie zezwoliłaby na przejazd kolumny aut z Poznania, kibice Lecha mogliby zapomnieć o obejrzeniu widowiska. Zabronione są wyjazdy zorganizowane, więc w świetle prawa mecz w Chorzowie jest dla poznaniaków nieosiągalny.
Cóż jednak począć z fanami Ruchu? Jeśli nikt nie pójdzie po rozum do głowy, chorzowianie nie będą mogli zakupić wejściówek na swój stadion, ponieważ nie są zameldowani w Wielkopolsce! W efekcie meczu nie obejrzy nikt. Scenariusz zawiły i absurdalny niczym Monty Python.
