Kibice Polonii nie weszli na stadion
2011-06-20
Na wyjazdowy mecz z Orłem Łódź wybrała się grupa ponad 50 kibiców bydgoskiej Polonii. Zwycięskiego meczu swoich żużlowców nie mogli jednak obserwować na żywo. Kłopoty wyjazdowiczów zaczęły się dopiero pod stadionem Orła. Wejścia na trybunę dla gości zabroniły bydgoskim fanom władze łódzkiej drużyny.
- Właśnie wracamy do Bydgoszczy - jeszcze w trakcie meczu informował media Rafał Wróblewski, prezes Stowarzyszenia Pomagamy Polonii, które zorganizowało wyjazd. - Na miejscu pracownicy ochrony poinformowali nas, że nie możemy wejść na stadion jako grupa. Byliśmy zaskoczeni, bo nikt z nas nie zachowywał się w sposób, który dawał powody do niepokoju. Wręcz przeciwnie, przyjechaliśmy z nastawieniem na sportowy doping, a w naszym gronie byli normalni kibice, rodziny, dzieci. Przekazano nam tylko informacje od władz Orła Łódź, że możemy wejść na stadion, ale w małych, dwu-trzy osobowych grupkach. I usiąść na trybunach między miejscowymi kibicami. Kto przy zdrowych zmysłach decyduje się na coś takiego? Przecież właśnie taka sytuacja byłaby niebezpieczna. Tym bardziej, że kiedy przyjechaliśmy pod stadion, czekali na nas kibice piłkarskiego ŁKS Łódź.
Ełkaesiacy zjawili się pod stadionem Orła aby zaakcentować, że jedynym bydgoskim klubem jest piłkarski Zawisza, z którym fanów ŁKS-u łączą przyjazne stosunki.
Rafał Wróblewski zapowiada, że Stowarzyszenie Pomagamy Polonii będzie domagało się zadośćuczynienia od łódzkiego klubu. - Od długiego czasu przekonujemy ludzi, ze warto chodzić na żużel, namawiamy do wspólnych wyjazdów - narzeka prezes. - Teraz wielu straciło do nas zaufanie. Zapłacili za przejazd, a nie zostali wpuszczeni na stadion i nie zobaczyli meczu. To nie była nasza wina, ale S.P.P. czuje się odpowiedzialne za organizację. Tej sprawy tak nie zostawimy. Klub argumentował, że kibice nie zgłosili wcześniej swojego przyjazdu, więc stadion nie był odpowiednio przygotowany.
