Kibice walczą o dofinansowanie
Kibice Wisłoki Dębica protestowali w Urzędzie Miasta przeciwko powolnemu rozkładowi jego klubu. Kiedy o godz. 10 radni zaczęli obrady, kibice zbierali się na Rynku. Stąd z okrzykami na ustach ruszyli w kierunku ratusza.
- Manifestujemy, bo miasto zostawiło nasz klub na pastwę losu - tłumaczył Stanisław Nauka, prezes stowarzyszenia "Nasz KS” i pełnomocnik zarządu Wisłoki. - Gdyby nie garstka ludzi, którzy kochają ten klub, Wisłoka dawno zaprzestałby swojej działalności. Sport to dziedzina życia, która kształtuje młodych ludzi, a u nas się o tym zapomina. Miasto powinno być fundamentem klubu i w stu procentach finansować działalność grup młodzieżowych.
- Pomysł z utworzeniem rady sportu jest bardzo dobry. W czerwcu roześlę zaproszenia do klubów - mówi burmistrz Wolicki. - Nie zgadzam się, że miasto zaniedbuje sport. W tym roku na kluby wydamy 200 tys. zł. To nie jedyna pomoc. Kluby korzystają bezpłatnie z miejskich obiektów. Gdyby to podliczyć, okazałoby się, że sama Wisłoka zyskuje na tym ponad 300 tys. zł rocznie.
To jednak o wiele za mało. Dębica nie wytrzymuje porównania z miastami podobnej wielkości jeśli chodzi o dotacje sportowe. Kibice głośno się temu sprzeciwiają.
