Kibice chcieli zaszkodzić piłkarzom Piasta?
2011-06-07
- Kibice na pewno chcieli nam zaszkodzić. Tak się starali, że... chyba nam pomogli. Zrobili sobie na przekór - komentował po meczu z Górnikiem Polkowice Igor Lewczuk, zawodnik Piasta. Przed ostatnim meczem tego sezonu (rozgrywanym w Wodzisławiu Śląskim) fanatycy Piasta Gliwice zapowiadali, że zgotują swoim zawodnikom prawdziwe "piekło". Większość fanów przyszła zatem wyposażona w piłki plażowe, baloniki i wuwuzele, których "brzęczenie" było nie do zniesienia. Szeroki był też repertuar haseł, które "leciały" w stronę gliwickich zawodników oraz trenerów. Od powitalnego: "Piast to my, a nie wy", przez "Na plac zabaw chodźcie z nami", po: "Zero honoru, hej Broszu, zero honoru".
Po bramce Tomasza Podgórskiego w 28 minucie, na trybunach zapanowała umiarkowana radość, ale też popłynęły słowa otuchy dla gości: "Nic się nie stało, Górnicy, nic się nie stało". Sympatycy piastunek nie wykazywali większego zainteresowania tym, co dzieje się na boisku.
Swoje musiał wysłuchać również obecny na meczu wiceprezes klubu z Gliwic, Jarosław Kołodziejczyk, który otwarcie przyznał, że jest zwolennikiem gry Górnika Zabrze na nowym stadionie w Gliwicach. "Zdrajca" to najłagodniejsze określenie, jakim określali go kibice.
W 60 min. meczu pod trybuną krytą fani gliwickiego zespołu odpalili świece dymne, co spowodowało znaczne zadymienie trybun.
W pomeczowych wywiadach piłkarze Piasta podkreślali, że są zniesmaczeni postawą kibiców. Na boisku zdołali pokonać natomiast Górnika Polkowice 1:0.
