Kibice Falubazu nie będą mogli skakać?
2011-04-29
Remont pierwszego łuku i trybuny na stadionie żużlowym w Zielonej Górze przeciąga się w nieskończoność. Firma "Alstal" wielokrotnie przekładała termin zakończenia robót. Mimo wcześńiej przeprowadzonych analiz, ekspertyz i doraźnych wzmocnień konstrukcji pierwszy łuk na stadionie przy ulicy Wrocławskiej 69 nadal stwarza zagrożenie dla kibiców. Kolejne badanie potwierdza, że nie tylko dach, ale i również sama trybuna niebezpiecznie faluje. Powodem jest tzw. "taniec labado", podczas którego kibice rytmicznie podskakują. Trybuna może być użytkowana tylko pod warunkiem zaniechania tego typu działań.
- Mamy problem związany z nową trybuną - tłumaczy dyrektor zielonogórskiego MOSiR-u Robert Jagiełowicz. - Otrzymałem informacje od projektanta, że cytując pismo "należy bezwzględnie w trybie natychmiastowym ograniczyć i wyeliminować zsynchronizowany ruch dużej ilości kibiców na trybunach, zakazać tańca labado, a animatora wykorzystać dla potrzeb wyeliminowania dynamicznego na rzecz statycznego oddziaływania ludzi na konstrukcję trybuny". W tym piśmie jest też informacja, że trybuna nie stanowi zagrożenia sama w sobie, natomiast przy tak długotrwałym tańcu i tym co nasi kibice robią chyba najlepiej na świecie, bo wykonawca twierdzi, że na żadnym stadionie nie wygląda to tak źle dla nas, a dla kibiców dobrze. Przy tańcu, gdy wszyscy zaczną skakać w tym rytmie, w określonym czasie, trybuna może wpaść w rezonans i może to grozić katastrofą budowlaną. Obiekt, jeszcze raz powtórzę, nie stanowi zagrożenia bez tego tańca. Przy tak użytkowanej trybunie niestety jest zagrożenie - wyjaśnił dyrektor.
Kolejne badania konstrukcji trybuny i dachu zleciła wspomniana już firma "Alstal". Wykonawca do tej pory nie otrzymał miliona złotych i do usunięcia usterek pieniądze nie wpłyną na jego konto. Jagiełowicz nie wyklucza, że sprawa ta zakończy się w sądzie. A zielonogórski klub na razie wstrzymał sprzedaż biletów na trybunę, na której nie można tańczyć "labado".
