"Awantura" w klasie B

2011-04-06
Ciekawe stadionowe wypadki maja też miejsce w ligach niższych niż ekstraklasa i jej zaplecze. Tym razem nerwy puściły kibicom oglądającym pojedynek drużyn B-klasy.

Mecz LZS Niewodniki - Bongo Karczów przerwany został w 45. minucie przez krewkich fanów gospodarzy. Wcześniej spotkanie przebiegało bez żadnych przeszkód, aż do momentu, kiedy goście zdobyli wyrównującą bramkę na 1-1.

- Gospodarze nie mogli pogodzić się ze stratą bramki, reklamowali spalonego, ale sędzia uznał, że gol był prawidłowy. Wywiązała się dyskusja, sędzia pokazał dwie żółte kartki, m.in. bramkarzowi rywali, wówczas puściły mu nerwy. Bramkarz podbiegł do arbitra, odepchnął go i uderzył barkiem, a ten pokazał mu czerwoną kartkę i zakończył pierwszą połowę - opisuje zajście prezes Bongo Michał Winsze. - Oczywiście ta decyzja nie spodobała się kibicom, a w jego stronę posypały się przekleństwa. Wstyd nawet mówić, co krzyczano - dodaje.

Kibice nie poprzestali na "wstydliwych" okrzykach. Dwóch najbardziej bojowych fanów wtargnęło na murawę. Zaraz po tym zdarzeniu sędzia postanowił zakończyć spotkanie po pierwszej połowie.

Teraz sprawą zajmie się OZPN. Wygląda na to, że otrzymamy walkowera. Dziwię się, że podczas meczu na tym poziomie, pozbawionym stawki dochodzi do takich wydarzeń - podsumowuje prezes Winsze.
iparts.pl