Echa derbowego spotkania
Nie ustają komentarze po derbach Warszawy. Obie ekipy zaprezentowały ciekawe oprawy, zmobilizowały się także pod względem dopingu, chwalą ich sami piłkarze, a w obronę pirotechnikę Legionistów wziął sam Maciej Skorża. Nie obyło się także bez incydentów poza stadionem.
- Nie mam pretensji do fanów Legii za zamieszanie w doliczonym czasie gry - powiedział na konferencji prasowej Skorża cytowany przez oficjalny serwis Legii. - Jak oceniam ich zachowanie? Kibice widzieli, że siadamy i dali nam chwilę, żebyśmy mogli trochę odpocząć - żartował szkoleniowiec zespołu z Łazienkowskiej. Te słowa odbił się zresztą szerokim echem w całym kraju, jako głos rozsądku pośród nagonki na pirotechniczne oprawy. W gruncie rzeczy przecież race nie zaszkodziły piłkarzom.
Podobnego zdania jest nowy nabytek Legii, Michał Hubnik. - Derby bardzo mi się podobały. Cieszę się, że pomogłem w wygranej - mówił czeski napastnik bezpośrednio po spotkaniu.
Poza stadionem dochodziło do przerw w działaniu transportu miejskiego.
Na stacji Politechnika kibice tak rozbujali wagon metra, że wstrzymano ruch podziemnej kolejki. Metro nie kursowało przez kilkanaście minut. Na stacji Warszawa-Wschodnia kibice zaciągnęli ręczny hamulec. Pociąg do Dęblina miał z tego powodu opóźnienia. Na stacji Warszawa-Wileńska kierowniczka pociągu nie chciała wieźć dużej grupy kibiców w kierunku Wołomina i Tłuszcza. Jednak po rozmowach z policją pociąg ruszył. Działo się niemal w całym mieście.
Nie sposób nie wspomnieć także o oprawach - te do wglądu między innymi. Obie ekipy zaprezentowały się naprawdę solidnie, i wobec chwilowej przerwy w derbowych meczach w Łodzi oraz braku porządnej liczby biletów dla gości w Trójmieście i Krakowie, warszawskie derby stały się najefektowniejszymi w Polsce.
