Zarząd murem za kibicami

2011-03-01
Zarząd murem za kibicami Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek jest zdegustowany "chamstwem" na trybunach podczas meczu Arka - Wisła, ale twierdzi, że "z kulturą dopingu idziemy do przodu". Klub nie zostawia złudzeń: - Dopiero jeśli stowarzyszenie kibiców uzna, że ludzi psujących doping trzeba wyłapywać, skorzystamy z monitoringu.

Piątkowy mecz Arki z Wisłą na nowym stadionie w Gdyni oglądało ok. 10 tys. widzów. Kibice obu drużyn pozdrawiali się w mało serdeczny sposób. Podczas prezentacji składu Wisły po każdym nazwisku piłkarza skandowano głośne: "Ch..j". Potem Arkowcy rozwinęli wielką flagę z podobizną zamordowanego w bandyckich porachunkach fana Cracovii przez kiboli Wisły i zachęcali przy okazji do uczczenia jego pamięci minutą ciszy, goście odpowiedzieli na to gromkim: "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". W drugiej połowie bluzgała głównie Arka, fanatycy odwracali się też tyłem do sektora gości i zdejmowali spodnie.

- Słyszałem to - mówi Wojciech Szczurek. - Rzeczywiście, mamy problem z kibicami, ale nie jest to problem gdyński, ale ogólnopolski.

Prezydent Gdyni mecz oglądał z synem. - Przekleństwa, jakie słyszeliśmy, nie były miłe dla nikogo. Wydaje mi się jednak, że z kulturą dopingu idziemy do przodu. Mecz jest widowiskiem otwartym dla wszystkich kibiców i chciałbym, żeby już wkrótce trybuny naszego nowego stadionu były pełne rodzin z dziećmi.

Jeden z widzów, noszący dość wymowne w środowisku fanatyków imię Janusz, także nie był zachwycony tym, co usłyszał: - Byłem na stadionie z dwoma córkami i już więcej tam nie wrócę. Wytrzymałem do końca, bo jestem kibicem Arki, a poza tym zapłaciliśmy za bilety. Ale wyjść miałem ochotę już w trakcie pierwszej połowy.

Witold Nowak, przewodniczący rady nadzorczej Arki rozkłada bezradnie ręce: - Nie jestem głuchy, słyszałem, co się działo na trybunach. Ale nie jestem w stanie zareagować. Jak powinno być na stadionach, to wiemy, ale jak do tego dojść, to osobny temat. Nie tylko u nas są przecież takie zachowania. Stowarzyszenie Kibiców Arki deklaruje poprawę, oni zdają sobie sprawę, że nie tak powinno to wyglądać.

Nowak odważnie sugeruje też, że zwracanie uwagi na doping to próba skłócenia klubu z kibicami. Trudno się z nim nie zgodzić. - Wszyscy widzą chamskie zachowanie, wszyscy to krytykują, ale pytanie, kto ma to rozwiązać. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Kibice to duża grupa ludzi, w której znajdą się dwie, trzy osoby, które zainicjują pewien proces, a w emocjach to się napędza.

Mariusz Jędrzejewski, ksywa "Megafon", który od lat prowadzi doping na Arce bezkompromisowo potraktował dziennikarzy pewnej gazety, którzy chcieli zapytać go o okrzyki wznoszone na ostatnim meczu.

- Podobał się panu doping na meczu z Wisłą?
- Bardzo mi się podobał.
- A czy nie uważa pan, że kibicom z sektora rodzinnego mógł się nie podobać?
- Życzę miłego dnia. Pozdrawiam
- odpowiedział i odłożył słuchawkę.

Maciej Szmatiuk, kapitan Arki delikatnie próbuje zaapelować do gdyńskich fanów: - Wolałbym, aby kibice skupiali się na pozytywnym dopingu, niż przerzucaniu się bluzgami. Ja tych ostatnich nie słyszę. Wyłączam się na nie.

Co ciekawe, na ten temat wypowiedział się też ojciec Jan Maciejowski, kapelan drużyny z Gdyni: - Trudno czasem wytrzymać, słysząc takie słowa. Trzeba pamiętać, że przeciwnik nie jest i nie musi być wrogiem! Gdy w 2004 r. rozdawałem piłkarzom łańcuszki z wizerunkami świętych, obawiałem się wejścia na murawę, lecz ku mojemu zaskoczeniu kibice na mój widok podnieśli się z miejsc i rozległy się gromkie brawa. Pokazuje to, że kiedy chcą, to mogą. Ale muszą chcieć.

Klub z Gdyni nie zostawia zniesmaczonemu prezydentowi złudzeń. - Dopiero jeśli stowarzyszenie kibiców uzna, że ludzi psujących doping trzeba wyłapywać, skorzystamy z monitoringu, który mamy na stadionie. Podczas meczu otwarcia z Beroe ukaraliśmy dwuletnimi zakazami stadionowymi dwóch kibiców, którzy wbiegli na boisko - mówi przewodniczący rady nadzorczej Arki.

Na koniec prezentujemy jeszcze wypowiedź Wojciecha Przybylskiego, przewodniczącego komisji etyki PZPN:

- Na marcowym posiedzeniu komisji podniosę temat wulgaryzmów i chamstwa na stadionach właśnie na przykładzie meczu Arki z Wisłą. Damy kibicom dwa wyjścia: albo z trybun zniknie chamstwo, albo ograniczymy lub całkowicie zlikwidujemy pulę biletów dla gości. Recydywa będzie karana. Jak zamierzamy rozmawiać z kibicami? Przy pomocy klubów i policji.

Oraz ripostę Adriana Skubisa, rzecznika Ekstraklasy SA:

- Pomysł o ograniczeniu bądź likwidacji puli biletów dla kibiców gości to droga donikąd. Wolimy stawiać na profilaktykę i dialog z klubami, które mają narzędzia, by walczyć z chamstwem na swoich stadionach.
iparts.pl