Lech skarży na kibiców Widzewa

2011-03-01
Lech Poznań złoży dziś w prokuraturze doniesienie na kibiców Widzewa Łódź, którzy w czasie niedzielnego meczu w Poznaniu odpalali race i podpalali szaliki. Jeden z kibiców z poparzeniami trafił do szpitala.

Dyrektor bezpieczeństwa poznańskiego stadionu tłumaczy, że race na stadion wniosły... kobiety. A ich nie można dokładnie przeszukać - zaznaczył. Bo po pierwsze, winna jest anatomia człowieka i poszanowanie godności ludzkiej. Są pewne części ciała, gdzie nie zawsze można dokładnie doglądnąć, dotknąć, bo to niekiedy uwłacza tym osobom - tłumaczy Henryk Szlachetka.

Po części winni są też sami widzewiacy, bo spóźnili się do Poznania. Dwa razy zatrzymywali pociąg. Przeszukania oczywiście trwały, być może one były nienależycie wykonane, ale kibice Widzewa przyjechali do Poznania godzinę i 55 minut za późno - podkreśla Szlachetka.

Lech zgrał nagrania z monitoringu na płytę. Dziś trafią do prokuratury z wnioskiem o ściganie podpalaczy. Nie wiadomo, czy ta wykryje kobiety, którymi posłużyli się fani Widzewa do wniesienia pirotechniki na stadion.
iparts.pl