W Poznaniu narzekają na Widzew

2011-02-28
W Poznaniu narzekają na Widzew

Choć z punktu widzenia kibiców mecz Lecha z Widzewem nie był aż tak ciekawy, jaki mógł być, media i tak dostrzegają w niedzielnym spotkaniu wyłącznie akty chuligańskie. Poznańska prasa narzeka, że goście zdemolowali miasto.

Niespokojnie było już przed meczem. Teleskop TVP podał, że kibice z Łodzi najpierw na stacji w Kostrzynie Wlkp. zatrzymali pociąg, pociągając za hamulec bezpieczeństwa. Później - już w drodze prosto do Poznania - zdewastowali wysłane po nich autobusy. M.in. powybijali w nich szyby. Potwierdza to Roman Wilak, kierownik ruchu MPK: - Zabezpieczyliśmy monitoring w czterech autobusach, które wysłaliśmy po przyjednych kibiców. Doszło w nich do uszkodzeń. Jutro będziemy szczegółowo analizować nagrania.

W efekcie łódzcy kibice dotarli na mecz spóźnieni, gdy trwała już pierwsza połowa. Pod stadionem zrobiło się zamieszanie, napierali na płot, by dostać się na trybuny. - Mamy bilety na mecz, i teraz co? Nie wpuszczą nas? - krzyczeli. W międzyczasie również po drugiej stronie, przy wejściu na sektory Lecha, było sporo chaosu. Kibice z karnetami na rundę jesienną (pierwotnie to wtedy miał być rozegrany mecz z Widzewem) nie mogli wejść, bo nie wpuszczały ich bramki stadionowe. W końcu jednak i oni dostali się na trybuny.

Borowiak podkreśla, że po meczu kibiców Widzewa zabrały autobusy i bez większych utrudnień zawiozły ich na dworzec. Jednak i po meczu doszło do incydentu: przy dworcu PKS zdewastowano tramwaj na linii 6. MPK musiało odstawić go do zajezdni. Media prawdopodobnie nie zdają sobie do końca sprawy, jakie ryzyko niósł za sobą mecz Lecha z Widzewem i te lekkie zamieszania to naprawdę niewiele.

iparts.pl