Kreatywność kibiców nie zna granic

2011-02-25
Działacze UEFA czepiają się, że na stadionie w Poznaniu było za mało stewardów podczas meczu z Juventusem? No to kibice na następne spotkanie w Lidze Europejskiej ubrali żółte i pomarańczowe kamizelki, dzięki czemu na trybunach... przybyło sześć tysięcy dodatkowych "ochroniarzy"! PZPN zakazał wieszania na stadionie przy Cichej flagi z napisem "Oberschlesien"? W zamian fani Ruchu wywiesili następne - z napisami "Upper Silesia", "Horni Slezsko" i "Górny Ślonsk". Kibice potrafią zaskakiwać inteligentnymi akcjami.

Sympatycy Lecha umówili się przez internet, że na mecz ze Sportingiem Braga założą charakterystyczne dla służb porządkowych kamizelki, aby utrzeć nosa delegatowi UEFA. Efekt był znakomity!

Kibice Ruchu podczas spotkania z Polonią Warszawa w sierpniu 2009 roku nie tylko wywiesili wspomniane flagi z nazwą Górny Śląsk w różnych językach, ale również wielki baner z napisem "Art. 35 Konstytucji RP: Rzeczypospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury". I kto tu mówi, że kibole to tylko bezmózgowcy zawsze gotowi do zadymy?

Fanów Polonii Bytom długo będzie pamiętał warszawski sędzia Marcin Wróbel. Przez jego błędy bytomianie przegrali 15 marca 2008 roku z Koroną Kielce 0:2. Na następny meczu u siebie, z Górnikiem Zabrze, przygotowano stracha na wróble, którego usadowiono na trybunach! Ponieważ spotkanie odbyło się bez udziału publiczności (przez zakaz wojewody), w przekazach telewizyjnych często widoczny był nietypowy gość stadionu przy Olimpijskiej. Bytomscy fani w pomysłowy sposób zwalniali też trenera Polonii Marka Motykę, po przegranych 0:3 derbach z Ruchem Chorzów (marzec 2009), machając mu kawałkami serpentyn imitującymi białe chusteczki. Wkrótce szkoleniowiec stracił pracę.

Nasza ekstraklasa ma też za sobą akcję kibiców przeciw PZPN z jesieni 2009 roku, polegającą na braku dopingu. Na wszystkich stadionach w Polsce przez kilka ładnych kolejek, podczas pierwszych części spotkań panowała cisza jak makiem zasiał. Nawet radość z bramek była mocno stonowana. Wszystko zaczęło się od tego, że związek ukarał Lechię Gdańsk za wywieszenie przez kibiców transparentów dotyczących 17 września 1939 roku (data napaści Związku Radzieckiego na Polskę).

Delegaci PZPN stają się coraz bardziej przewrażliwieni, bo nigdy nie wiedzą, co tym razem zmalują kibice. Podczas meczu Piasta Gliwice z GKS-em Katowice 6 sierpnia ubiegłego roku roku w sektorze gości pojawił się transparent z napisem "Popcorn gdzie jesteś? Wszystkiego najlepszego!". Wysłannik związku groził, że nie pozwoli na rozpoczęcie drugiej połowy, jeśli kibice nie zdejmą transparentu. Podobno tym razem nie poszło o sam napis, tylko o fakt, że katowiccy fani nie zgłosili go organizatorom meczu. Mecz jednak dokończono, a później wyszło na jaw kim jest ów tajemniczy Popcorn. Był to jeden z kibiców GieKSy, którego zabrakło na trybunach, bo w tym dniu miał ślub!

Z sympatią odnotowujemy też radosne rozbieranie się kibiców na widowniach stadionów, mimo niskich temperatur. Czy fanatycy są tak zahartowani, że rozbieranie się do pasa przy kilkustopniowym mrozie nie powoduje u nich zapalenia płuc?
iparts.pl