W argentyńskim futbolu wciąż panuje przemoc

2006-10-11
Nie ma w świecie sportu niczego, co byłoby porównywalne z tłumem na meczu piłkarskim w Argentynie. Morze flag, race i nieustanny krzyk dopingu tworzą atmosferę, jakiej próżno szukać w Europie. Nawet słynne stambulskie "piekło" stadionu Galatasaray to herbatka na plebanii w porównaniu z argentyńskim stadionem. Ale właśnie na tych stadionach, tłumy stojących kibiców oddzielają od boiska wysokie ogrodzenia, zwieńczone drutem kolczastym, co przypomina sytuację, jaka istniała w Europie w l. 70, i 80, przed epoką plastikowych krzesełek.
Argentyński futbol wciąż tkwi w okowach przemocy. Najnowszymi przykładami to dwa przerwane mecze pierwszej ligi i jeden w trzeciej. W tej ostatniej dlatego, że petarda ogłuszyła trenera gości...
W tydzień po rozpoczęciu sezonu, mecz klubu Godoy Cruz (grającego po raz pierwszy w pierwszej lidze w swej 85-letniej historii) z Arsenalem, w Mendozie trwał zaledwie 17 minut. Sędzia przerwał spotkanie, bo fani starli się z policją na tarasach (z miejscami stojącymi), a gaz łzawiący zasnuł boisko. Fani Godoy Cruz, zwani barras bravas, dostali furii, gdy klub odmówił im bezpłatnego transportu na mecze, setek darmowych biletów i dotacji, wydzielonych z pensji piłkarzy.
Tydzień później "ultrasi" barras klubu River Plate byli podejrzani o zdewastowanie samochodów piłkarzy, po przegranej ich ulubieńców z Racing Club 2:3. Następnego dnia po tych wydarzeniach prezes River Plate Jose Maria Aguilar ujawnił, że grożono mu śmiercią...
10 września 2006 r. sędzia Daniel Gimenez nie rozpoczął meczu Gimnasia La Plata - Boca Juniors twierdząc, że prezes La Platy groził mu w szatni. W kolejnym tygodniu przerwano mecz Colon - Velez Sarsfield jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy, gdy sędzia liniowy został uderzony zapalniczką rzuconą z trybun. Winowajcę inni kibice oddali w ręce policji. Ukarano go dożywotnim zakazem wstępu na stadiony.
To bardzo rzadki przypadek surowej reakcji na wybryki kibiców. Kluby i Argentyński Związek Piłki Nożnej (AFA) są często krytykowane za traktowanie tych ekscesÓw "w białych rękawiczkach". AFA niechętnie karze ujemnymi punktami kluby, za zachowanie ich kibiców, co zdaniem wielu, rozzuchwala chuliganów. Dotąd Federacja nie zrobiła nic w sprawie przerwanych meczów 1. ligi...
Nie lepiej dzieje się w niższych ligach. 12 września ruch na trasie podmiejskiej kolei zamarł, bo w pociągu doszło do bójek między kibicami Claypole i Argentino de Quilmes, po meczu Primera D (5. liga). Trzy wagony zostały zniszczone, 15 osób odniosło obrażenia, 88 aresztowano. Tydzień wcześniej boisko Claypole było sceną jeszcze poważniejszych aktów przemocy. Fani wspięli się na ogrodzenia, sforsowali je i wtargnęli na murawę. Tam stoczyli bitwę, zmuszając piłkarzy do ucieczki. Nawet kije z flagami z narożników boiska posłużyły im za broń. Chuligani walczyli na pięści, nie szczędzili sobie kopniaków, podczas gdy przerażeni piłkarze zaszyli się w szatniach. Nie pomogło przeniesienie meczu z godzin wieczornych na popołudniowe...
Jeśli AFA będzie tak leniwie reagowała na przejawy przemocy podejmując spóźnione decyzje, niekiedy wiele tygodni po zakończeniu sezonu, w Argentynie niewiele się zmieni pod tym względem.

Źródło: PAP



Prosimy o przysyłanie wszelkich informacji, zdjęc, reportaży i wiadomości, które mają znaleźć się na stronie na mail [email protected]

iparts.pl