Trzy minuty dla kibiców EURO
2011-02-18
Profesorowie z Politechniki Gdańskiej wyliczyli: jeśli wydłużymy studentom zajęcia o trzy minuty, rok akademicki skurczy się o trzy tygodnie, a zwolnione akademiki zajmą kibice Euro 2012.
Na piłkarskie mistrzostwa ma przyjechać około miliona kibiców. W czterech polskich miastach trzeba będzie też zakwaterować dziesiątki tysięcy osób ze służb porządkowych i obsługi. Organizator, spółka PL.2012, uznał, że potrzebne będą także akademiki. Wtedy minister sportu poprosił o pomoc minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka napisała więc do uczelni, by rozważyły skrócenie roku akademickiego 2011/12. Autonomicznym uczelniom resort niczego nie może narzucić.
Rektor Politechniki Gdańskiej prof. Henryk Krawczyk zarządził, że skrócony o niemal trzy tygodnie rok akademicki zakończy się 6 czerwca, dwa dni przed pierwszym gwizdkiem turnieju. Dotyczy to 25 tys. studentów, w tym 20 tys. dziennych. Mecze na gdańskiej PGE Arena odbędą się 10, 14, 18 i 22 czerwca. - Zapanuje gorąca atmosfera i studenci i tak nie będą mieli głowy do nauki - mówi rektor. - Dwa miesiące zastanawialiśmy się i znaleźliśmy rozwiązanie.
Politechnika rozważała cztery opcje: * nic nie zmieniać; * rozpocząć rok akademicki 12 września 2011 r. i wcześniej zakończyć; * wykładać w wolne soboty (potrzebna byłaby zgoda związków zawodowych i pracowników); * wydłużyć zajęcia o trzy minuty.
Ostatnia propozycja najbardziej podobała się rektorowi, ale miała drobną wadę. Politechnika pracuje codziennie przez 14 godzin lekcyjnych. Po 45 min zajęć jest kwadrans przerwy. - Jeśli każdą godzinę lekcyjną wydłużymy o trzy minuty kosztem przerwy, to zyskujemy 42 minuty dziennie - wylicza prof. Krawczyk, członek rady naukowej Instytutu Podstaw Informatyki PAN. - Do pełnej godziny lekcyjnej brakował trzech, więc pierwsze zajęcia rozpoczną się o 8.12 zamiast o 8.15.
Sebastian Stefański, przewodniczący samorządu studentów politechniki: - Ministerstwo proponowało nam rozpoczęcie roku 12 września, a to rujnowałoby plany związane z pracą, praktykami, wakacjami. Nie chcieliśmy jednak blokować wynajmu tych akademików i znaleźliśmy kompromis. Zapewniono nas, że chętni będą mogli zostać w akademikach.
Rektor Krawczyk nie dostrzega zagrożenia dla jakości kształcenia: - Materiał zostanie nieco skondensowany, ale dodatkowa koncentracja przez trzy minuty nie jest obciążająca. A inaczej studenci musieliby przychodzić w soboty.
I dodaje: - Jeśli można zarobić na akademikach, to czemu nie skorzystać z okazji? Martwię się tylko, żeby te akademiki się nie zniszczyły, jakiś zastaw będziemy musieli wziąć.
Wśród studentów słychać sceptycyzm. - To przykład polskiego cwaniactwa, wykłady i ćwiczenia dłuższe o trzy minuty nie zrekompensują braku trzech tygodni. Tu nie chodzi o dobro studentów, ale o to, by uczelnia zarobiła - mówi student III roku. - Ale niektórych cieszą dłuższe wakacje.
Politechnika liczy na to, że zarobi kilkaset tysięcy złotych, może nawet kilka milionów. Zależy, ile z 11 akademików zajmą kibice.
Michał Brandt z gdańskiego biura ds. Euro 2012: - Wokół Gdańska mamy 200 tys. miejsc noclegowych, ale akademiki się przydadzą.
Uniwersytet Gdański nie zamierza dopasowywać planu zajęć do mistrzostw. - Tak poważne zmiany muszą mieć uzasadnienie, a my go nie widzimy - mówi rzeczniczka Beata Czechowska-Derkacz. - Poza tym nasi studenci też są kibicami. Wielu zgłasza się jako wolontariusze do pracy przy Euro, inni będą chcieli oglądać mecze na stadionie czy na ekranach w mieście.
Uniwersytet rozmawia jednak z policją, która poprosiła o miejsca w dwóch akademikach koło stadionu. - Jeśli je udostępnimy, to po reorganizacji mieszkańców, a nie ich wymeldowywaniu - dodaje rzeczniczka.
A pozostałe trzy miasta Euro? Rektorzy uniwersytetów w Poznaniu i we Wrocławiu jeszcze nie zdecydowali. Uniwersytet Warszawski zakończy rok normalnie. - Spółka organizująca mistrzostwa rozmawiała z nami głównie za pośrednictwem mediów. Wyrażaliśmy otwartość w kwestii akademików, ale nasze pytania przeszły bez echa - mówi Anna Korzekwa, rzeczniczka UW. - Uczelniom proponowano pieniądze na remonty akademików przed mistrzostwami. A naprawy po nich? Owszem, studentom zdarza się coś zniszczyć, ale kibice to jednak zupełnie inna grupa. Trudno sobie wyobrazić ściganie kogoś z drugiego końca Europy, by wyegzekwować należności za straty.
Na pytanie, kto zapłaci za ewentualne szkody, uczelnie usłyszały od urzędników, że mogą się ubezpieczyć. - Dodatkowe koszty to nie byłoby dobre rozwiązanie - odpowiada Anna Korzekwa.
- Władze rektorskie sceptycznie podchodzą do pomysłu skrócenia roku akademickiego - mówi Marcin Poznań, rzecznik Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. - Organizatorzy kuszą pieniędzmi za akademiki, ale mogą tam trafić ludzie lekceważący dbałość o cudze mienie. Zresztą zmiana organizacji roku to zadanie karkołomne. Studenci musieliby w krótszym czasie zdać egzaminy.
