Gdzie będą nocować kibice?

2011-02-14
Gdzie będą nocować kibice? Wrocław będzie miał problem z zakwaterowaniem kibiców podczas Euro 2012. Dynamicznie rozwijająca się branża hotelowa to mit. Jeśli dodamy do tego, że większość miejsc w hotelach jest już zarezerwowana dla tzw. UEFA Family, to może się okazać, że dla zwykłych kibiców znalezienie noclegu będzie cudem

Magdalena Piasecka, prezes Convention Bureau, miejskiej instytucji odpowiedzialnej za bazę hotelową na Euro 2012 we Wrocławiu, przyznaje: - Możemy mieć problem z zakwaterowaniem tzw. normalnych kibiców.

Wszystko przez bardzo wyśrubowane limity, których UEFA wymaga dla siebie. Zgodnie z jej wytycznymi Wrocław jako jedno z miast organizatorów piłkarskich mistrzostw Europy musi zagwarantować część miejsc w hotelach o najwyższym standardzie dla tzw. UEFA Family: działaczy federacji, sponsorów, gości i mediów. Dla Wrocławia limit ten ustalono na poziomie 2745 pokoi w hotelach o standardzie pięcio-, cztero - i trzygwiazdkowym. I choć w liczbach wszystko wygląda w porządku, bo Wrocław już teraz (a do Euro powstać mają we Wrocławiu jeszcze co najmniej trzy kolejne hotele) ma takich pokoi w sumie 2980, to w szczegółach tych wymogów nie spełnia.

UEFA wymaga dla siebie 1220 pokoi w hotelach pięciogwiazdkowych, a Wrocław ma ich tylko 580. W hotelach czterogwiazdkowych UEFA chce 1315 pokoi, Wrocław ma ich 1000. By wykonać limit, będziemy ratować się miejscami poza Wrocławiem. Federacja dopuszcza taką możliwość, pod warunkiem że miejsce takie będzie oddalone od stadionu maksymalnie o dwie godziny jazdy samochodem. Nieoficjalnie wiadomo, że w grę wchodzą takie lokalizacje, jak Pałac Borowa pod Oleśnicą, Pałac Krobielowice w gminie Kąty Wrocławskie czy położone dalej Zamek na Skale w Lądku-Zdrój, Pałac Krasków pod Świdnicą czy hotele w Karpaczu.

To jednak nie rozwiązuje problemu zwykłych kibiców, którzy na własną rękę przyjadą na turniej do Wrocławia. Znalezienie dla nich noclegu w mieście graniczyć będzie z cudem. M.in. dlatego, że wiele z zapowiadanych przed Euro inwestycji po prostu nie powstanie. Już wiadomo, że nie ruszy budowa luksusowego hotelu Hilton przy Podwalu, w okolicach Poczty Głównej. Inne planowane obiekty, na które nie ma co liczyć, to: planowany hotel Rialto przy pl. Katedralnym, hotel w budynku na skrzyżowaniu ulic Oławskiej i Łaciarskiej, hotel w nowo powstałym biurowcu Justin Center vis-a-vis Galerii Dominikańskiej czy hotele przy ul. Wróblewskiego, na działce obok zoo i ul. Zwycięskiej przy zjeździe z autostrady. Trudno się spodziewać, że przed Euro ukończona zostanie inwestycja przy ul. Piłsudskiego, w sąsiedztwie teatru Capitol. Stanąć tam miał czterogwiazdkowy hotel Hilton Gaden Inn, ale inwestor popadł w kłopoty finansowe i na ogrodzonej od ponad roku działce nic się nie dzieje.

W Convention Bureau przyznają, że zamożny kibic przylatujący do naszego miasta z któregoś z krajów Europy Zachodniej, nie ma co liczyć nie tylko na miejsce w hotelu pięcio- lub czterogwiazdkowym, bo w tych o standardzie trzech gwiazdek miejsc pozostanie co najwyżej kilkaset. A hoteli o standardzie jedno- i dwugwiazdkowym Wrocław ma póki co jedynie sześć. Nawet jeśli wliczyć do nich wciąż budowane hotele przy ul. Włodkowica, Irysowej i Parkowej. Jak zatem miasto przygotowuje się na przyjęcie i zakwaterowanie blisko 100 tys. kibiców?

- Prowadzimy rozmowy z deweloperami i prywatnymi inwestorami o rzuceniu na rynek jak największej liczby apartamentów. Do współpracy zapraszamy również wszystkie hostele i akademiki - informuje Piasecka.

Nieoficjalnie usłyszeć można, że wielu kibiców zadowolić się będzie musiało alternatywnymi miejscami noclegowymi. W urzędzie miasta planowane jest ponoć utworzenie trzech ogromnych pól kempingowych: w obrębie Pól Marsowych, terenów wokół stadionu starego Parasola przy ul. Lotniczej i na Gliniankach. W końcu kibice nie przyjeżdżają do Wrocławia wypoczywać...



Komentuje Jacek Harłukowicz: Euro dla VIP-ów, ale nie dla kibiców

Przedstawiciele miasta, chwaląc się w ubiegłym roku, że spełniamy wymogi UEFA co do zakwaterowania, nie wspomnieli, że tym samym wyczerpuje się limit noclegów dla zwykłych kibiców, czyli tych, dla których ta impreza jest organizowana. Owszem, zniosą oni wiele, by obejrzeć na żywo swoją drużynę. Przejadą cały kontynent, wydadzą po kilkadziesiąt euro na meczowy bilet (jeśli uda im się go wylosować, bo większość też przypada "UEFA Family"), kolejne kilkadziesiąt na piwo i gadżety. Ale po obejrzanym meczu, radości z wygranej bądź smutku z porażki każdy musi w końcu odpocząć.

Tak, wiem, hotele budują prywatni inwestorzy. Ale to władze miasta zapewniały (głównie ustami wiceprezydenta Adama Grehla), że stworzą im takie warunki, żeby powstało ich tyle, by dla nikogo miejsca nie zabrakło. Na myślenie było dość czasu. Na budowę też. Teraz jest już za późno.

Oficjele z UEFA z pewnością więc z pobytu we Wrocławiu będą zadowoleni, ale zwykli kibice na pewno nie. Już dziś można zaryzykować twierdzenie, że przygotowania Wrocławia do Euro 2012 pod względem zakwaterowania, wbrew temu, co można usłyszeć z ust urzędników, nie zakończyły się powodzeniem.
iparts.pl